Jeśli męczą Cię nudne, powtarzalne czynności, to je zautomatyzuj – na przykład za pomocą Woodpeckera. Z Margaret Sikorą, Product Ownerem Woodpecker, rozmawiamy o konkurencji, trudnych decyzjach, a także o tym, po czym poznajesz, że z wewnętrznym rozwiązaniem możesz wyjść do klienta.

W jaki sposób w Woodpecker obserwujecie konkurencję i wyciągacie wnioski z jej działań?

Obserwowanie konkurencji jest zdecydowanie ważne – chcemy wiedzieć, co dzieje się na rynku i w jakim kierunku idą nasi konkurenci. Chętnie zaglądamy na ich blogi o update’ach produktowych, jednak patrzymy na to zawsze przez pryzmat naszej wizji produktu. Istotne jest, abyśmy pamiętali, co jest naszym celem, co jest ważne dla naszych klientów i kto jest naszym profilem klienta idealnego, abyśmy nie dali się wpędzić w pościg za wzajemnymi wymaganiami narzuconymi przez konkurencję. Podsumowując: sprawdzamy, co u naszej konkurencji, porównujemy, co mają, czego my nie mamy, jak wprowadzają ciekawe rozwiązania, ale nie skupiamy się na tym jako na wyznaczniku jakości dla nas – to staramy się wyznaczać sami.

Na podstawie jakich czynników podejmujecie w Woodpecker decyzję o wejściu na nowy rynek lub wdrożeniu nowych usług i produktów?

Na chwilę obecną Woodpecker jest naszym głównym produktem i skupiamy się na rozwijaniu go we właściwy sposób. Jeśli chodzi o najlepsze rynki to niezmiennie pozostaje takim USA, ale Europa daje nam też całkiem dobre wyniki. To, co pozostaje dla nas (jak i dla każdego produktu SaaS) głównym wyzwaniem, to jak decydować o kierunku rozwoju? Czy najpierw dodajemy nowy błyszczący feature czy poprawiamy coś, co mogłoby działać lepiej? Kiedy uznać, że coś jest wystarczająco dobre, aby się tym podzielić i iterować dalej?

Naszym rozwiązaniem na to jest słuchanie klientów. Wkładamy dużo energii i czasu w rozmawianie z klientami, prowadzenie analiz ich zachowań i preferencji. To stanowi też nasz główny drive do udoskonalania produktu. Poza tym mamy kilka fajnych pomysłów na nowości produktowe, które będą wspomagały naszego Woodpeckera i nie tylko – może niebawem opowiemy o tym więcej gdy potwierdzimy kilka hipotez, które stawiamy przed naszymi projektami.

Co według Was jest obecnie łatwiejsze, a co trudniejsze, niż kiedyś? Mamy na myśli na przykład pozyskiwanie finansowania, klientów czy przebicie się do świadomości użytkowników.

Wraz ze wzrostem coraz trudniejsze staje się skalowanie procesów pod nowe potrzeby. Przykładowo, określenie kto jest dobrym, wartościowym klientem wydaje się być dużo łatwiejsze pracując z bazą 500 klientów. Przy 3000 sprawa znacznie się komplikuje a chęć dostarczenia jak najlepszego produktu dla maksymalnej grupy klientów zaczyna schodzić na dalszy plan i ustępować chęci dostarczenia jak najlepszego produktu dla maksymalnej grupy idealnych klientów.

Poza tym sprawy często trywialne, czyli: większy produkt i wzrost oznacza więcej ludzi nad nim pracujących. Utrzymanie efektywnych procesów oraz spójności informacji staje się wyzwaniem. To samo dotyczy brandu: dla nas spójność jest niezwykle wartościowa, zwracamy na nią uwagę nie tylko w produkcie, ale i w materiałach promocyjnych, webinarach, contencie wideo czy helpach. Jest to duże wyzwanie, ale warto. Jeśli chodzi o świadomość użytkowników, to z pewnością jest to proces złożony – w gąszczu szumu informacyjnego trzeba się napracować, aby pozostać rozpoznawalnym. Dlatego właśnie wkładamy tyle pracy, aby budować nasz rozpoznawalny brand. Oczywiście musi iść za nim przewidywalny produkt, co staramy się również dostarczać.

Jaka była dotychczas najtrudniejsza decyzja, którą musieliście podjąć w Woodpecker?

Jeśli chodzi o Woodpecker, mieliśmy kilka krytycznych chwil, jednak nasza kultura pracy pozwalała nam wychodzić z nich obronną ręką. Bardzo trudną decyzją było skupienie się na dopięciu dużego wydania, które obecnie kończymy. Podczas zamykania wszelkiego rodzaju dużych projektów są pewne schematy które zastawiają na nas pułapki. Na początku każdy radośnie wspiera nowe pomysły, z czasem stają się one jednak męczące i nudne, aż w końcu tracimy energię na ich domykanie, bo pojawiają się nowe, świetne pomysły godne uwagi. Na szczęście obecnie kończymy zamykanie bardzo dużego projektu produktowego polegającego na umożliwieniu wysyłania bardziej złożonych kampanii na podstawie warunków. Było wiele rozpraszaczy, wiele fajnych idei, wiele rzeczy, które warto zrobić i musieliśmy je świadomie odrzucać lub zostawiać na później, aby realizować na 100% ten jeden wybrany cel. Brzmi trywialnie? Daję słowo, że nie jest to ani łatwe, ani komfortowe, bo prawie każdy feedback czy propozycja udoskonalenia wydawała się nam niezwykle atrakcyjna i potrzebna, jednak brak skupienia na wspólny cel często uniemożliwia jego realizację.

Czy obecny produkt, który oferujecie, to było pierwsze rozwiązanie, na które wpadliście? Czy pivotowaliście, wykonując zwrot w jakimś kierunku?

Tak, Woodpecker powstał jako nasze rozwiązanie wewnętrzne na potrzeby marketingowe innego produktu. Zamiast wysyłać maile ręcznie postanowiliśmy to zautomatyzować. Nasz CTO Maciek w kilka dni opracował sposób wysyłania i okazało się, że działa! Działa na tyle dobrze, że jest to projekt godny zainwestowania czasu i energii. Uważam, że była to trudna, ale i wyjątkowo trafna decyzja ze strony naszego CEO Mateusza i CTO Maćka, bo Woodpecker to firma budowana z sercem i dużą wiarą w ten projekt, bo sami doświadczyliśmy, że to rozwiązanie dla nas sprawdziło się idealnie.


Startup X-RAY to cykl, w którym prześwietlamy polskie startupy. Pytamy o podglądanie konkurencji, podejmowanie niełatwych decyzji i szukanie drogi do sukcesu. Wszystkie dotychczasowe materiały cyklu znajdziesz tutaj. Chciałbyś/chciałabyś, aby Twój startup wziął udział? Daj znać na lukasz.kepka@justjoin.it.

Napisz coś od siebie!