Jeśli wierzyć polskiemu resortowi przedsiębiorczości i technologii, Polska pod względem gospodarczym to kraina mlekiem i miodem płynąca. Jak zwykle w tego typu przypadkach, bliższe przyjrzenie się zagadnieniu zaowocować może zgoła odmiennymi wnioskami. A więc jak to w końcu jest z tymi polskimi startupami?

Nie jest tak różowo

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii przekonuje, że rynek startupów w Polsce rozwija się świetnie. Jednakże, jak wynika z opublikowanego właśnie badania firm venture capital przeprowadzonego przez Europejski Fundusz Inwestycyjny (EFI), wcale nie mamy wielkich powodów do radości. Jeśli chodzi o perspektywy dla inwestycji w innowacyjne spółki, to zajmujemy dopiero dziewiątą lokatę w Europie. Interesujące mogą być również wnioski autorów raportu fundacji Startup Poland, który prawdopodobnie pojawi się niedługo w związku z zakończeniem badań. Już teraz przedstawiciele fundacji sugerują, że “moda na startupy” może być już za nami. Niektórzy eksperci mówią już o zapaści rynku innowacji w Polsce. Trudno nie zastanawiać się nad sensownością tego stwierdzenia, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że spośród startupów w portfolio funduszy VC wspieranych przez Krajowy Fundusz Kapitałowy w 2018 roku aż 60 procent to firmy o diametralnie kurczących się przychodach lub, mówiąc wprost, martwe.

Polskie bolączki

EFI ocenia, że perspektywy do inwestowania w polskie startupy przez VC nie napawają entuzjazmem. Fundusze venture capital wskazują na cały szereg problemów, które mogą znacznie utrudnić lub uniemożliwić odniesienie sukcesu. Wśród najczęściej powtarzających się bolączek wymienia się brak wysokiej jakości startupów, w które warto byłoby zainwestować, a także różne problemy związane z pozyskiwaniem finansowania. Statystyki EFI nie pozostawiają złudzeń: inwestorzy skandynawscy czy operujący z krajów Beneluksu nie uznają polskich firm za choćby nawet trzeciorzędny cel. Nasze startupy pozostają smakowitym kąskiem jedynie dla funduszy z Europy Środkowej i Wschodniej. Problem w tym, że na rodzimym rynku brakuje poważnego kapitału, a fundusze VC zapewniają znacznie gorsze warunki, niż gdzie indziej. Jak ocenił w wypowiedzi dla “Rzeczpospolitej” Wojciech Drewczyński, prezes akceleratora Space3ac, polski rynek VC wyspecjalizował się w fundusze typu “mikro” inwestujące w startupy we wczesnych fazach ich rozwoju. – Wciąż dużym wyzwaniem dla inwestorów pozostaje dostęp do projektów dobrej jakości – przekonuje Drewczyński. A nawet gdy pojawiają się nieliczne dobre projekty, to nie ma pieniędzy na ich rozwój i koło się zamyka.

Światełko w tunelu?

Pewną szansę dla polskiego rynku dostrzega Artur Banach, partner w funduszu Movens Capital. Jego zdaniem bardzo ograniczona konkurencja między funduszami tworzy przestrzeń do tworzenia silnych lokalnych funduszy, które mogłyby sporo namieszać. – Takich, które będą umiały wykorzystać dobre postrzeganie polskich startupów, pomagając im w pozyskiwaniu kapitału w kolejnych rundach z udziałem zagranicznych inwestorów – podkreśla Banach. Tylko skąd brać takie firmy? Szefowa fundacji Startup Poland nie ma dobrych wiadomości. Twierdzi, że obecnie pojawia się coraz mniej nowych firm, a te, które są, są coraz słabsze i mniej nadają się do inwestowania. Z niecierpliwością czekamy na pełne wyniki raportu.

Źródło: cyfrowa.rp.pl.

Napisz coś od siebie!