Dostęp do Internetu jest ważny, dla niektórych wydaje się być ważniejszy niż do prysznica, wody pitnej czy nawet lodówki. Sam wiem to po sobie, że nawet po 2-dniowym detoxie czuję się niczym mnich w tybetańskim klasztorze. Odcięty od świata zewnętrznego nie wiem, co się wokół mnie dzieje.

Opustoszałe podwórka  to smutny znak czasów. Dostęp do sieci przyzwyczaja, uzależnia. Dobra, nie bądźmy takimi pesymistami, jest to przecież jeden z najlepszych wynalazków ludzkości, którego sam jestem fanem.. fanatykiem? Nieważne. Istotne w tym momencie jest tylko to, że pewien szwedzki startup chce ten dostęp ułatwić jeszcze bardziej.Dzięki Instabridge codziennie już ponad 20 tysięcy osób loguje się do sieci Wi-Fi.

Chodzi o Instabridge, którego głównym celem jest ułatwienie połączenia z ogólnodostępnymi hot spotami, których liczbę szacuje się na ponad 500 milionów na całym świecie.

Galerie handlowe, kawiarnie, restauracje, bary szybkiej obsługi, biura, duże obiekty sportowe – długo można jeszcze wymieniać. Wszystkie te miejsca w standardzie mają już zazwyczaj własną sieć Wi-Fi, do której logują się ich klienci.

Ponad 3 miliony Wi-Fi w jednej aplikacji

Sercem startupu jest społeczność, której członkowie dzielą ze sobą dostęp właśnie do takich sieci. Jeśli Wi-Fi jest otwarte, to nie ma problemu, jeśli jest na hasło, to dzięki dostępowi do aplikacji Instabridge nie musisz prosić o nie kogoś z obsługi, tylko z automatu Twój smartfon łączy się z nim.

Dzięki temu masz dostęp do jakiejkolwiek sieci Wi-Fi, do której kiedykolwiek logowali się użytkownicy Instabridge. Tworzy się przez to globalna sieć społecznościowa hot spotów, poza tymi ogólnodostępnymi jak w McDonald, KFC czy Starbucks.

Instabridge - 2Dla zobrazowania – siatka hot spotów w centrum Sztokholmu

Startup chwali się tym, iż aplikacja ma już 100 tysięcy użytkowników, którzy cenią sobie wygodę i łatwy dostęp do sieci. Co ciekawe, ten szwedzki startup najszybciej rozwija się w krajach rynków wschodzących takich jak Meksyk, Brazylia czy Indie.

Obecnie Instabridge posiada 3 miliony aktualnych haseł do Wi-Fi na całym świecie, tworząc największą społecznościową sieć hot spotów, na dodatek kompletnie za darmo.

Gdzie w tym biznesie są pieniądze?

Instabridge skupia się obecnie wyłącznie na budowaniu społeczności i jak podkreślają jej skandynawscy twórcy – jeszcze nie zarabia. Oczywiście z naciskiem na słowo „jeszcze”, ponieważ możliwości aplikacji są bardzo, bardzo interesujące.

W okresie 2014-2016 zebrali w sumie 5 milionów dolarów od różnych inwestorów, w tym kilku z Doliny Krzemowej, którzy najlepiej wiedzą jak wykręcać trzycyfrowe stopy zwrotu ze swoich inwestycji. Model biznesowy opierać się będzie na rekomendowaniu różnorodnych produktów, jak tylko użytkownik pojawi się za pośrednictwem aplikacji w Internecie.

Instabridge - 3Instabridge wyjaśnia swoje działanie tym jednym slajderm

Załóżmy, że jesteś gdzieś na wakacjach, na przykład w centrum Austrii na Stephanplatz. Otwierasz Instabridge aby połączyć się z Internetem. Aplikacja łączy się z Wi-Fi pobliskiego H&M, a Ty otrzymujesz powiadomienie, że w sklepie, który jest w promieniu 50 metrów od Ciebie, masz promocję na nowe spodnie. Startup zarabiać będzie właśnie na takich reklamach.

Co więcej, Ty przecież szukałeś ostatnio podobnych spodni na allegro. Zaskoczony? Tak to będzie działać i już niebawem przestanie Ciebie to dziwić. Żeby tego było mało, wkrótce sam zaczniesz z tego korzystać. Bo w tym kierunku rozwija się cała branża e-commerce. Także lepiej patrz pod nogi, co byś zębów nie stracił, potykając się jeszcze o jakiegoś beacona.

Stop. Ja przecież nie jeżdżę na wczasy aby robić zakupy, to chore! – pomyślisz. Nie ma sprawy, zamiast tego możesz dostać informacje o ciekawym wydarzeniu w okolicy, albo zaproszenie do restauracji na obiad. To już ma sens, także zastosowań tego rozwiązania jest bez liku.

To jest innowacja z dupy, ja przecież Internet mam teraz w komórce za jakieś śmieszne pieniądze! – powiesz. Jasne, a spróbuj siedzieć cały czas na telefonie gdy jesteś zagranicą. Powiem tyle, nie wypłacisz się. W T-Mobile mam 1MB za 1 zł. Dla nich logiczne i sprawiedliwe, bo w końcu jeden równa się jeden. Dla mnie już niekoniecznie.

Udręka telekomów odległym kłopotem Instabridge

W czym tkwi ów problem, który de facto mógłby przekreślić całkowicie koncept Instabridge? Z alternatywą, o której mówi chociażby Elton Musk, zamierzający w niedalekiej przyszłości wysłać na orbitę satelity, tworząc tym samym jedną globalną sieć Internetową, dostępną za darmo dla każdego. Microsoft, Facebook i Google jednogłośnie przyklaskują tej kolejnej przyszłej rewolucji i także chcą pomóc. Problem? Niekoniecznie.

W samych Stanach o darmowym dostępie do sieci mówi się już od 2008 roku, czyli długo przed Muskiem, aczkolwiek nic w tym temacie nie poszło jeszcze do przodu. Nie ma się co dziwić, gdyż od globalnego dostępu do sieci jest przecież tylko krok do zupełnie darmowych rozmów telefonicznych, na myśl czego wszystkie globalne telekomy dostają białej gorączki.

Stary porządek nie chce zmian

Rzecz jasna anty-rewolucyjne lobby nie śpi, przez co przeciąganie liny trwa w najlepsze i wydaje się nie mieć końca. Nawet jeśli koniec końców uda się przepchnąć to przez amerykański Kongres, to wdrożenie tej idei zajmie kilka dobrych lat.

Biorąc pod uwagę oczywisty konflikt interesów telekomów, będących w impasie z globalnymi markami z branży technologicznej, wydaje się, że prędzej to Instabridge osiągnie globalny sukces, niż doczekamy się darmowego i swobodnego dostępu do Internetu na całym świecie w ten sposób, jak chce tego Musk, czy Zuckerberg.

Jest to de facto celem również Instabridge – tylko w nieco innej formie. Wymyślili oni coś tak prostego, że ponownie zadaję sobie pytanie – dlaczego branży zajęło to tak wiele, aby ktoś na to wpadł?

Napisz coś od siebie!