Greków nie stawia się raczej wśród najbardziej pracowitych na Starym Kontynencie, a ostatnie problemy w strefie Euro i ich roszczeniowe podejście kompletnie zrujnowały im reputacje jako nacji, która miałaby cokolwiek z przedsiębiorczością wspólnego.

Jak zatem wygląda sytuacja z innowacjami w tym kraju? Czy Ateny, kolebkę demokracji, można zestawić również jako główny ośrodek startupowy w regionie? W samej Grecji, może i tak, jednakże poza nielicznymi wyjątkami, Ateny nie mają się za bardzo czym chwalić. Ze świecą szukać tu startupów o globalnym potencjale. Aczkolwiek jest kilka wyjątków.

book-1O ile potomkowie Greka Zorby nie znają pojęcia „pracy u podstaw”, z przedsiębiorczością im raczej nie po drodze, nie wspominając o płaceniu podatków, to jednak gdy za wszystko weźmie się przedsiębiorczy Duńczyk to jest światełko w tunelu, a biznes może się udać. Tak było w przypadku pewnego startupu z Salonik.

Chodzi mianowicie o Book’n’Bloom, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „zarezerwuj i rozkwitaj”. Wbrew pozorom nie chodzi tu o nazwę internetowej kwiaciarni, a o startup ,który ze swej misji zawartej już w samej domenie wywiązuje się znakomicie. Co-funder o iście szlachecko brzmiącym nazwisku Claus Rosenberg Gotthard nie jest typowym startupowcem, tylko przedsiębiorcą po 40-tce, który bynajmniej nie urodził się ze smartfonem w ręku.

Book’n’Bloom to jego największy projekt.

book-5Claus nie posiadał doświadczenia programistycznego, aczkolwiek to nie przeszkodziło mu wejść w temat high-tech. Wierzy, że jest w stanie pokonać jedną z ostatnich dla niego granic.

Jego ambicją jest transformacja milionów biznesów „papieru i ołówka” opartych na tradycyjnej formie rezerwacji – wprost do mobile i social media.

W tym pomaga na co dzień www.booknbloom.com, dostarczając narzędzia dzięki którym do salonu SPA możesz umówić się przez Facebooka, a Twój ulubiony fryzjer udostępnia swój grafik przez aplikację mobilną, dzięki której samodzielnie możesz wybrać najwygodniejszy dla Ciebie wolny termin.

Z jedne strony są to narzędzia, które ułatwiają dostępność do tego typu usług, pomagają przejść z offline do online, a z drugiej wpływają także na rozpoznawalność marki

Narzędzi, które oferuje startup jest rzeczywiście sporo. Szczególnie, gdy bierze się pod uwagę dość symboliczną kwotę abonamentu miesięcznego w wysokości 14 funtów miesięcznie, co zwraca się wraz z przyciągnięciem choć jednego nowego klienta dzięki tym rozwiązaniom.

Poniżej w skrócie o każdym z nich:
book-calendar

Rezerwacja usługi przez Facebooka oraz kalendarz

– z jednej strony wygodne dla klienta przyzwyczajonego do mobile, z drugiej zastępuje standardowy notes, a system „papieru i ołówka” odchodzi do lamusa.
book-all

Aplikacja mobilna

– dzięki której każdy klient otrzymuje przypomnienie o wizycie, a sam właściciel salonu może wygodnie podejrzeć, kogo ma jeszcze w grafiku na dzień dzisiejszy, czy najbliższy tydzień

book-vouchers

Program lojalnościowy

– kiedyś zbierałem stempelki od miłej pani z salonu fryzjerskiego. Dziś to samo można mieć od razu na smartfonie. To wiąże klienta, który czeka na bonus lub darmowe strzyżenie.

book-smsPrzypomnienia SMS o wizycie – dodatkowa opcja, koszt  (£0,029/SMS)

Jest to szereg narzędzi, które zintegrowane dodatkowo z fanpage danego klienta Book’n’Bloom, umożliwiają łatwiejsze zarządzanie swoim biznesem, przynosząc również wymierne korzyści marketingowe z samej obecności w Social Media, gdzie wraz z profesjonalnym narzędziem startup edukuje i pomaga kreować odpowiedni wizerunek w sieci (także prężne rozwija się jako sama agencja Social Media).

Claus Rosenberg Gotthard nie próżnuje, po otrzymaniu pierwszego finansowania w wysokości €2 milionów, zrekrutował 21 osób, z których 16 pracuje w samych Salonikach natomiast inni odpowiadają za ekspansję zagraniczną w Hiszpanii oraz, co ciekawe – w stolicy Kolumbii, Bogocie.

Startup dopiął kolejną rundę finansowania w wysokości €11.5 miliona, co planuje przeznaczyć na ekspansję do minimum 5 kolejnych krajów. Przedsiębiorczy Duńczyk przebojem zdobywa lokalny rynek i ewidentnie idzie po więcej.

Dlaczego akurat Grecja?

Kraj, któremu PKB spadło o 25% w ciągu ostatnich 5-ciu lat, co mniej więcej odpowiada stracie podczas II Wojny Światowej. Jak to zazwyczaj bywa, gdzie jeden widzi tragedię, inny upatruje swoją szansę.

Kryzys pozostawił wielu specjalistów w tym kraju bezrobotnych, a koszt pracy programisty jest tu o ponad 50% mniejszy niż w Dolinie Krzemowej czy Nowym Jorku, co dla Clausa było idealnym gruntem do wejścia w innowacyjny biznes i taki startup jak Book’n’Bloom.

Grecja do świetności i chluby Aten sprzed 2000 lat już raczej nie nawiąże, „to se ne vrati…”, jednak tego typu wyjątki pozwalają wierzyć w to, że za ich przykładem również pójdą inni.

Napisz coś od siebie!