Poznaj rzekomo najbardziej zaawansowaną aplikację w historii Rwandy, która na dodatek chce ratować życie inspirując się samym Uberem. Startup ten dostosował się do realiów krajów trzeciego świata, a nawet poszedł krok dalej, o czym za moment.

Jak wiadomo, innowacyjność na kontynencie nie powala, aczkolwiek będę starał się prezentować również startupy z tej części świata. W tym przypadku dla lepszego przybliżenia tematu wypadałoby zacząć zatem od krótkiej powtórki z geografii.

Rwanda to niewielkie państwo położone w samym sercu Afryki. Żyje tam 10 milionów ludzi, społeczeństwo jest bardzo młode – średnia wieku wynosi zaledwie 19 lat. Gospodarka wyniszczona wojną domową w latach 90-tych oraz ludobójstwem wśród Hutu i Tutsi (milion ofiar w 100 dni) jest w dalszym ciągu bardzo słabo rozwinięta i opiera się na głównie na rolnictwie.SafeMotos - 1Stąd pochodzi nasz startup, ktoś mógłby nie wiedzieć (mało prawdopodobne).

W takim klimacie i z wieloma problemami na swoich barkach, ciężko jest myśleć o innowacjach. Aczkolwiek jeden człowiek zapragnął rozwiązać pewien ważny problem tego kraju właśnie przez innowacje.

Inny świat

Afrykańskie startupy są nieco inne niż te na całym świecie i trzeba wziąć na nie pewną poprawkę, nie będąc aż tak krytycznym co do modelu biznesowego, czy skali i rozmachu działania. W zasadzie to cały kontynent należy traktować zupełnie odrębnie. Alternatywna rzeczywistość, trzeci świat – z innymi problemami i potrzebami. Najczęściej bardzo podstawowymi.

SafeMotos to aplikacja, dzięki której pospolity Afrykańczyk może łatwo zamówić taksówkę. Oczywiście nie chodzi tutaj o taką na czterech kołach, bo zdecydowana większość mieszkańców Afryki o własnym samochodzie może jedynie pomarzyć. Wykorzystują oni do transportu przede wszystkim motocykle, choć i to byłoby na wyrost. Są to raczej motorynki.

Coś więcej niż Uber

Aplikacja nie tylko umożliwia łatwe złapanie taksówki i zapłatę za nią przy pomocy karty kredytowej oraz przelewów online – typowy Uber. Jednakże dla twórców startupu jeszcze jeden element jest tutaj szczególnie istotny.

Chodzi tutaj przede wszystkim o ocenę kierowcy i bynajmniej nie w tym rzecz, czy jest miły, uprzejmy i rozmowny podczas podróży. W grę wchodzi w tym wypadku coś zupełnie innego, czyli ludzkie życie. SafeMotos chce walczyć bowiem z drugim, co do wielkości zabójcą w Rwandzie – czyli śmierci na drodze.

Wypadki na motocyklu zdarzają się tutaj bowiem aż 700 razy częściej niż w krajach Europy. Co więcej, w Afryce statystycznie na 1000 osób, które ginie na HIV/AIDS, aż 900 ginie w wypadkach na drodze, kolejne 600 na gruźlicę i 350 na malarię. W stolicy kraju – Kigali, aż 80% wypadków drogowych stanowią te z motorowymi taksówkami. Jak widać, jest to istotny problem.

Jak oni to robią?

Dzięki aplikacji, startup analizuje dane od kierowców oraz ocenia, na ile bezpiecznie prowadzą. Zbiera informacje o przyspieszeniu, przekroczeniach dopuszczalnej prędkości oraz o tym, jak często taksówka zbacza z głównych dróg. Na tej podstawie ocenia kierowcę w skali od 0 do 100.SafeMotos - 2Cena determinowana jest przez dystans jaki jest do przebycia.

Dzięki swojemu systemowi startup jest w stanie rozróżnić bezpiecznego kierowcę od brawurowego pirata drogowego. W sytuacji, gdy klient chce zamówić moto-taksówkę, w pierwszej kolejności polecani są mu najlepsi, dzięki czemu promuje się bezpieczną jazdę.

Co ciekawe – taksówkarz nie musi posiadać telefonu komórkowego – każdy z nich jest zapatrywany przez startup w bardzo tani smartfon na Androidzie, który mierzy wszystkie niezbędne dane do właściwej oceny kierowcy.

Interesująca przyszłość

SafeMotos wyznacza nowe standardy bezpieczeństwa na drodze. Zaczyna od Kigali, a za jego sterami stoi niezwykle uparty Kanadyjczyk – Nash, który 130 tysięcy dolarów na finansowanie przedsięwzięcia pozyskał z irlandzkiego programu akceleracyjnego, a następnie ruszył do Rwandy… no kto normalny porwałby się na coś takiego? to musi być ciekawy typ.

Czy z tą symboliczną jak na startupowe realia kwotą można cokolwiek zdziałać? W odpowiedzi na to pytanie SafeMotos chwali się, że co tydzień, za mniej niż $30 USD dociera do 60 tysięcy(!) unikalnych użytkowników Facebooka w Rwandzie. Odpowiedź jest jednoznaczna, a różnicę w sile nabywczej dolara na świecie widać jak na dłoni również na Fejsie.

Paradoksalnie największym wyzwaniem, które stoi przed startupem nie jest dostęp do smartfonów, ale wyrobienie poczucia w kierowcach, że… warto jest jeździć bezpiecznie.

Nash podkreśla, iż Rwanda jest jedynie początkiem, miejscem intensywnych testów,  gdzie chce się nauczyć i udoskonalić biznes, a następnie rozwinąć go na cały kontynent. Ponieważ Afryka zwyczajnie potrzebuje tego typu rozwiązań.

Napisz coś od siebie!