Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Nawet ludzie zachowujący się, jakby internet służył głównie do publikacji zdjęć kotów, gdzieś w głębi swojego serca wiedzą, że tak jest. Jednak poszukiwanie prawdziwego przyjaciela nie musi być łatwe, a do tego bywa czasochłonne. Rozumieją to twórcy aplikacji Good Dog.

Naprawić zepsuty proces

Jest mnóstwo miejsc, z których można zgarnąć młode psiaki. Hodowcy, schroniska, osoby prywatne. Problem w tym, że w niektórych wypadkach nie wiadomo, z kim mamy do czynienia. I właśnie tutaj wchodzi Good Dog, cały na biało. Bo właśnie zgarnął $6.7M od Box Group Davida Tischa, Felicis, Slow Ventures i innych.

Good Dog to marketplace dla hodowli i schronisk, a także sposób na scentralizowanie procesu poszukiwania psa. Win-win situation. – Mam szczęście być w to zaangażowany razem z Joshem i Lauren od samego początku Good Doga – powiedział Tisch w oświadczeniu. – Gdy sam zacząłem poszukiwać psów, szybko okazało się, że jest to całkowicie zepsuty proces, co otwiera ogromną szansę zaistnienia na wartym 72 miliardy dolarów rynku zwierząt domowych.

Połączyć dobre z dobrym

Jak wiadomo, potrzeba jest matką wynalazku. Lauren McDevitt i Josh Wais, byli pracownicy Jet.com, popularnej amerykańskiej platformy e-commerce należącej do Walmarta, wpadli na pomysł stworzenia Good Doga, gdy sami szukali psiaka, który idealnie pasowałby do ich rodziny. Jak McDevitt powiedziała TechCrunchowi, najgorszy w całym procesie był brak odpowiednich standardów i profesjonalnego podejścia do zwierząt. – Trudno było odróżnić dobre od złego – powiedziała. – Trudno było określić, kto postępuje właściwie. Niektórzy stawiają psy w niebezpieczeństwie i utrudniają ludziom o dobrych intencjach znalezienie odpowiedniego psa.

Świetne w Good Dogu jest to, że skupia się na uczeniu ludzi, jak postępować z psem – bo edukacji w tym zakresie nigdy nie za wiele. Aplikacja podpowiada też użytkownikom, jaka rasa psa może być dla nich najlepsza ze względu na ich cechy i różne uwarunkowania. Startup umożliwia osobom poszukującym psów przeglądanie profili należących do zaufanych, sprawdzonych dostawców, a następnie ułatwia kontakt między zainteresowanymi stronami. Psiaki można wyszukiwać według lokalizacji albo po prostu według rasy.  

Filozofia przyświecająca apce dla psich entuzjastów jest prosta. –  Nasza misja to połączyć dobre z dobrym, aby wyeliminować złe – w konkretnym tonie wypowiada się Wais. – Branża jest zepsuta i widzimy możliwość połączenia potencjalnych właścicieli psów z odpowiedzialnymi źródłami, aby pomóc wyeliminować nieodpowiedzialne źródła.

Wyselekcjonowane źródła

Jak na razie Good Dog prezentuje szczeniaki z ponad tysiąca wyselekcjonowanych źródeł w całych Stanach Zjednoczonych. Przed dodaniem do bazy każdy dostawca jest sprawdzany w celu zapewnienia odpowiednich standardów. Chodzi głównie o sposób, w jaki sprawowany jest opieka nad czworonożnymi podopiecznymi. Pod uwagę brane jest odpowiednie podejście do psiego zdrowia, potrzeb społecznych oraz “mieszkaniowych”.

Good Dog zarabia na użytkownikach, którzy zdecydowali się na zaopiekowanie się psiakiem, z którym poznali się poprzez platformę. Od każdego świeżo upieczonego właściciela czworonoga kasuje po 100 dolarów. Startup nie pobiera opłat od hodowców, schronisk i innych wystawiających zwierzaki.

W oczekiwaniu na wprowadzenie Good Doga do Polski warto sprawdzić, jak przyjazne zwierzakom startupy radzą sobie na polskim podwórku. Na szczególną uwagę zasługuje PetPit, który pomoże znaleźć odpowiednie miejsce dla Ciebie i Twojego zwierzaka: hotel dla psów, gabinet behawiorysty czy restaurację, która akceptuje obecność czworonogów.

 

Źródło: techcrunch.com

Napisz coś od siebie!