Idea smart city pobudza wyobaźnię wielu przedsiębiorców, twórców kultury i samorządowców. Jedni skupiają się na malowaniu skomplikowanych, wybiegających daleko w przyszłość wizji, a inni stawiają mniejsze, ale przemyślane i konsekwentne kroki, aby usprawnić przestrzeń miejską. Tym razem rozmawiałem z cofounderem SEEDiA, startupu dostarczającego inteligentne ławki, dzięki którym m.in. podładujesz smartfona i posłuchasz Chopina.

W jaki sposób w SEEDiA obserwujecie konkurencję i wyciągacie wnioski z jej działań?

Mamy zidentyfikowana główną konkurencję i oglądamy wszystko co robią: ich media społecznościowe, blogi, śledzimy, gdzie są obecni na konferencjach, gdzie robią wdrożenia i z kim pracują – identyfikujemy kluczowych partnerów. Część z tych rzeczy robimy “manualnie”, na przykład co miesiąc, część trafia do nas z monitoringu mediów. My wypracowaliśmy w SEEDiA własną strategię rozwoju i koncentrujemy się na rozwiązaniu kluczowego problemu, jakim jest rosnąca potrzeba ładowania urządzeń takich jak smartfon, hulajnoga czy rower, i mamy do tego technologię z najszerszym na rynku zakresem produktów smart, tzw. małej architektury miejskiej. Obserwujemy co robią inni, jak pivotują. Do wyciągania wniosków bardziej służą nam nasze działania i rozmowy z klientami i badanie zachowań użytkowników naszych rozwiązań.

Na podstawie jakich czynników podejmujecie w SEEDiA decyzję o wejściu na nowy rynek lub wdrożeniu nowych usług i produktów?

Dla produktów SEEDiA każdy rynek jest dobry, o ile jest na nim dobry partner do współpracy – to jest albo dystrybutor albo reseller i zawsze firma z doświadczeniem w sprzedaży rozwiązań dla miast i dla deweloperów. Dystrybutorów pozyskujemy na kilka sposobów – jak się nie da zdalnie, to jedziemy na przykład na konferencję branżową albo, tak jak ja teraz, do USA, do największego greentechowego inkubatora, który ma tu już siatkę partnerów, których szukamy i mamy szybką drogę spotkania się z nimi i nawiązania współpracy. Jednak większość partnerów zgłasza się przez formularz kontaktowy na WWW, zazwyczaj rozpoznali potrzebę i szukają rozwiązania.

Co według Was jest obecnie łatwiejsze, a co trudniejsze, niż kiedyś? Mam na myśli na przykład pozyskiwanie finansowania, klientów czy przebicie się do świadomości użytkowników.

O środki na pre seed i seedowe rundy jest w Polsce, ale też na świecie, łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej. W przypadku pozyskiwania kolejnych rund: Seria A, B, C, D… to Polska jest zaściankiem. Brakuje dużych VC, a w szczególności takich, które robią impact investing, który najszybciej w skali globalnej rośnie w USA (oni tu najszybciej czytają trendy). Co ciekawe w ostatnim roku ten tzw. impact investing w USA wyprzedził łącznie ten w Europie,a to właśnie Europa dominowała w tym obszarze w tej dekadzie. Idąc dalej, 25 procent wszystkich inwestycji na świecie w innowacje to inwestycje funduszy CVC – czyli funduszy korporacyjnych, branżowych. Dla SEEDiA to również ciekawy kierunek, gdyż branżowiec daje coś więcej niż środki na rozwój – daje całą swoją infrastrukturę, relacje, sprzedaż, często półprodukty, materiały.

Jaka była dotychczas najtrudniejsza decyzja, którą musieliście podjąć w SEEDiA?

Trudnych decyzji było dużo. Każda decyzja związana z członkami zespołu jest trudna. Mieliśmy jedną związaną z rozstaniem się z dystrybutorem. Ale najtrudniejsze decyzje są przed nami, m.in. ta, czy zostać w Polsce z biznesem czy przenieść się za granicę.

Czy obecny produkt, który oferujecie, to było pierwsze rozwiązanie, na które wpadliście? Czy pivotowaliście, wykonując zwrot w jakimś kierunku?

Naszym pierwszym produktem była ławka solarna z ładowarką telefonów i hotspotem. Teraz naszym bestsellerem jest wciąż ławka solarna z ładowarkami i wifi, ale wyposażona w dodatkowe sensory i moduły elektroniki, które wysyłają do chmury dane z ławek i innych produktów i pozwalają monitorować pracę baterii, informują ile zredukowaliśmy emisji CO2 dzięki ładowaniu urządzeń mobilnych. Zdalnie umożliwiamy klientom wgrywanie multimediów, jak obraz na ekrany czy dźwięki audio do ławek – wtedy zaczynają one mówić lub grać muzykę, np. Chopina. Podsumowując: to wciąż ławka która ładuje około 24 tysięcy telefonów rocznie, ale z dodatkami. Zarządzanie zdalne jest konieczne, gdy sprzeda się produkty na kilkunastu rynkach na świecie.


Startup X-RAY to cykl, w którym prześwietlamy polskie startupy. Pytamy o podglądanie konkurencji, podejmowanie niełatwych decyzji i szukanie drogi do sukcesu. Wszystkie dotychczasowe materiały cyklu znajdziesz tutaj. Chciałbyś/chciałabyś, aby Twój startup wziął udział? Daj znać na lukasz.kepka@justjoin.it.

Napisz coś od siebie!