Cześć Michał! Dzięki, że znalazłeś chwilę na krótką rozmowę o SentiOne. Przyglądałem się od kilku lat z boku, jak się rozwijacie i nie ukrywam, że cieszy mnie, gdy mogę porozmawiać z Tobą na ten temat już na łamach Startup Cribs.

Na początek warto pogratulować mocnej inwestycji w SentiOne na poziomie $3,5M w listopadzie. Od Święta słyszy się informacje o wsparciu w nasze rodzime inicjatywy na tym poziomie. Jesteś jednym z „Ojców Założycieli”, także nikt inny jak własnie Ty, będzie w stanie trafnie wypowiedzieć się o SentiOne.

Chciałbym, abyś podzielił się kilkoma ciekawymi faktami związanymi z waszym startupem, choć de facto to już od jakiegoś czasu bardzo dobrze zorganizowana firma z oddziałami nie tylko w Polsce. Jesteście rozpoznawalni w naszym kraju, jednak na początku dla tych, którzy jeszcze was nie kojarzą, w dwóch zdaniach opowiedz, czym jest SentiOne?

SentiOne pomaga firmom i organizacjom w zrozumieniu tego co dzieje się w internecie, podjęciu decyzji i natychmiastowej reakcji. To tyle jeśli chodzi o elevator pitch jaki przedstawiamy naszym klientom i inwestorom.

Dla mnie osobiście SentiOne to po pierwsze niesamowita przygoda oraz niezastąpiony zespół. W ciągu kilku lat pomimo niezliczonej ilości przeciwności losu, problemów, odbijania się od drzwi oraz wielu fuck-up’ów udało nam się dojść do miejsca, w którym jesteśmy teraz.

Od kilku lat konsekwentnie powiększamy zasięg naszych działań o kolejne kraje i języki, dziś można korzystać z naszych usług w 26 krajach europejskich. Jeszcze trzy lata temu w SentiOne pracowało siedem osób, dziś jest ich czterdzieści siedem. Taki sukces jest budujący, ale wiąże się także z odpowiedzialnością. Odpowiedź na pytanie czym jest SentiOne ewoluuje z miesiąca na miesiąc.

Co SentiOne robi w Gdańsku? Wiem, że swoją siedzibę macie w Warszawie, ale tam jest zapewne dział sprzedaży? Jak to wygląda tutaj? Dlaczego dwa biura w tak małym kraju jak nasz?

Od momentu założenia firmy, czyli od 2011 roku mieliśmy 2 biura, development w Gdańsku, a sprzedaż w Warszawie.  Na samym początku specjalnie się nad tym nie zastanawialiśmy, po prostu każdy chciał pracować tam gdzie już mieszkał i miał sieć kontaktów. Z perspektywy tych kilku lat była to bardzo dobra decyzja, dzięki temu nigdy nie mieliśmy poważniejszych problemów z rekrutacją do IT, a rozwiązania takie jak nasze bardzo trudno sprzedać poza Warszawą, gdzie mieści się większość naszych klientów.

Internet daje nam poczucie bliskości 😉 Korzystamy z wielu narzędzi, które sprawiają, że mamy ze sobą kontakt każdego dnia. Podróżowanie pomiędzy biurami sprawia nam również dużo frajdy, a tych także przybywa. Dziś mamy swoje placówki także w Czechach, na Węgrzech, w Holandii czy Niemczech.

Gdzie dokładnie znajdujecie się w Trójmieście? Czemu akurat tam? 

Jesteśmy jednymi z pierwszych najemców w Inkubatorze Starter i od czasu kiedy się tu wprowadziliśmy zmienialiśmy biuro już 4 razy 🙂 Na początku korzystaliśmy z preferencyjnych stawek na najem biura jakie Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości oferuje start-upom, a dziś wynajmujemy powierzchnię na warunkach komercyjnych.

Jest to dla nas bardzo budujące gdy pomyślimy, że kiedyś korzystaliśmy z pomocy Startera, a teraz sami mamy szansę się odwdzięczyć i pomagamy innym firmom na początku ich drogi. Ponadto w biurze w którym teraz jesteśmy mieściło się kiedyś call center, gdzie każdy pracownik miał dla siebie malutki kubik z jednym metrem biurka. Miło pomyśleć, że dorzuciliśmy swoje 3 grosze w poprawę ekosystemu na rynku pracy w Trójmieście oferując kreatywne miejsca pracy.

Dodatkowo staramy się sprawić, żeby w SentiOne było wyjątkowo przyjaźnie, poza piłkarzykami, pufami i deskorolkami, mamy w biurze HTC Vive – gogle wirtualnej rzeczywistości z których można korzystać w przerwach pracy.

Oczywiście zaczynaliśmy z zupełnie innego miejsca… i pewnie młodych startupowców nie zaskoczę faktem, że pierwszą siedzibą SentiOne był garaż programisty.

Monitorujecie informacje z 26 rynków. To Europa Środkowo-Wschodnia i Skandynawia. Dlaczego akurat te obszary i od czego to zależy? Czemu nie USA? Kwestia konkurencji, czy waszych możliwości, a może jedno i drugie? W takim razie SentiOne w zasadzie nie jest produktem globalnym?

Zdecydowaliśmy się na doskonalenie narzędzia na rynkach europejskich, bo lubimy wyzwania. Implementacja języka węgierskiego czy czeskiego to niesamowita przygoda… 😉

A tak całkiem serio, to nasz kontynent jest niszą, podczas gdy większość narzędzi skupia się na USA, a konkurencja tam rośnie z dnia na dzień, my zatrudniamy analityków greckich, szwedzkich, węgierskich czy rumuńskich. Wybraliśmy drogę nie najłatwiejszą, ale dająca wiele satysfakcji. Jesteśmy skupieni i konsekwentni, wobec czego SentiOne w większości państw staje się liderem rynku i niejednokrotnie edukuje całą branżę.

Kraje, w których obecne jest SentiOne.

Zastanawia mnie, czy zakres monitoringu w sieci ma jakieś granice, czy są pewne tematy i strefy, gdzie SentiOne może służyć do nadużyć, lub gdzie nie chce wkraczać?

Jako firma zajmująca się monitoringiem internetu, czasami spotykamy się z podejrzeniami o szpiegowanie. Stwierdzenia tego typu są dalekie od prawdy, ponieważ nasz system nie zbiera wypowiedzi czy korespondencji prywatnych. Zawsze na pierwszym miejscu stawiamy jakość oferowanych danych.

Śladem największych graczy oraz firm, które szanujemy, monitorujemy wyłącznie treści publiczne. Badamy opinie, zachowania i recenzje konsumentów, nie analizujemy działań wskazanych nam osób prywatnych. Skupiamy się jednak na influencerach, blogerach, politykach oraz osobach, które publicznie dodają swoje przemyślenia na temat produktów, usług czy przedsiębiorców. Z ogromną ciekawością obserwujemy także trendy, a także nurty społeczne czy zachowania polityczne w sieci.

Zapewne obserwujecie co jakiś czas nowe zastosowania waszego produktu, do czego obecnie coraz częściej firmy wykorzystują SentiOne? Czy coś się w tej kwestii zmienia? Jakie dostrzegacie trendy w branży monitorowania marki w sieci?

Standardowe zastosowanie SentiOne, to oczywiście analiza wizerunku w sieci, audyt rynku czy porównanie z konkurencją. Wiele firm stosuje monitoring jako zabezpieczenie przed kryzysem w mediach społecznościowych. Coraz częściej w SentiOne dostrzega się potencjał związany z wyszukiwaniem leadów sprzedażowych oraz obsługą klienta.

Jeśli chodzi o samo narzędzie, to widzimy pewne trendy związane z uniwersalizacją narzędzi – coś jak swiss army knife do obsługi mediów społecznościowych.  Klient chce szybko i możliwie najprościej otrzymać kompleksowe informacje. Automatyzacja i personalizacja narzędzia zdecydowanie zyskuje na popularności.

Istniejecie parę dobrych lat, regularnie zmieniacie szatę strony oraz interface, jednak nie mogę doszukać się nowych „key features”. Nie skupiacie się aż tak na tym? Produkt jest kompletny? Czego nowego można się będzie w końcu spodziewać po SentiOne? W jaką stronę zmierza obecnie wasz produkt?

Produkt nigdy nie jest kompletny. Nie zgodzę się z tym, że nie dodajemy nowych kluczowych funkcjonalności. Na ten kwartał mamy zaplanowane dwie duże zmiany, których nie ma nasza konkurencja. Branża monitoringu jest bardzo dynamiczna, a rynek cały czas się zmienia, dlatego nie możemy stać w miejscu. Obecnie nasza platforma zmierza w kierunku kompletnego narzędzia przez które można śledzić nie tylko to co dzieje się w internecie, ale też bardzo sprawnie reagować.

Na które kolejne rynki zamierzacie wejść i dlaczego tam? Podziel się proszę z innymi startupowcami doświadczeniem. Jaki jest wasz sposób na skuteczną ekspansję zagraniczną? 26 krajów i 2000 firm robi wrażenie. Co jest kluczowe, na co zwracacie uwagę, jak to robicie?

Obecnie jesteśmy skupieni na podboju Europy. Za każdym razem gdy wchodzimy na zagraniczny rynek musimy zmierzyć się z kilkoma lokalnymi graczami, dlatego bardzo dużą uwagę przywiązujemy do jakości naszych danych oraz ich kompletności. Jeśli chodzi o strategię ekspansji to nie mamy jasno zdefiniowanego scenariusza.

Każdy rynek jest inny i ma swoją specyfikę, dlatego dużo eksperymentujemy i sprawdzamy które działania się sprawdzają.  Potencjał jest cały czas ogromny, globalne narzędzia nie koncentrują się na rynkach europejskich, a lokalne rozwiązania nie dorastają funkcjonalnością do międzynarodowych standardów. Dlatego staramy się oferować takie rozwiązania, które są odpowiednie dla dużych korporacji jak i małych lokalnych biznesów.

Nie mam pytań o to, jak wielki progres zrobili.

Już na sam koniec – opowiedz, kogo obecnie szukacie do pracy w firmie i na jakie stanowiska? 

Z przyjemnością łowimy talenty w dziedzinie IT. W tym momencie rekrutujemy ludzi do działu sprzedaży, komunikacji i analiz. Pewnie w ciągu kilku dni na naszych stronach pojawią się nowe ogłoszenia.

Branża: Social Media Listening & Engagement  ilość pracowników w Gdańsku: 25 Adres: Inkubator Starter, ul. Lęborska 3b 3.28 Gdańsk

Na koniec jeszcze Kamil Bargiel, CEO Sentione, na luzie o „składaniu klocków”, szukaniu pomysłu na biznes i poszukiwaniu tego właściwego tematu do inwestycji. Szczerze mówi na swoim przykładzie, jak doszli do tego, że to właśnie monitoring wydźwięku wypowiedzi i marki w sieci będzie „tym czymś”. Warto poznać podejście, aby wejść na podobne tory rozumowania. Czyli jak to wyszło z tym Sentione.

Dziękuję za rozmowę!

Napisz coś od siebie!