Oto kontynuacja wywiadu z Kubą Piwnikiem, odpowiedzialnym za komunikację Brainly z mediami. W pierwszej części mogliście dowiedzieć się, na co startup przeznacza środki, które dotychczas otrzymał od inwestorów, jak rozwija się z USA oraz jakie tricki stosował, aby szybko rosnąć. (pierwszą część wywiadu możecie przeczytać pod TYM linkiem)

W tej części skupimy się już konkretniej na tym, gdzie w Brainly i ich 60 milionach użytkowników są pieniądze i jak startup wchodzi na zagraniczne rynki.

Kontynuując naszą rozmowę – Kuba, powiedz mi jedno. Macie użytkowników z ponad 35 krajach. Jaki macie system do tego, aby skutecznie wejść na rynek zagraniczny. Jak to robi Brainly?

My stworzyliśmy sobie coś takiego, co nazywamy Market Toolkit. Jest to zestaw narzędzi i procedur, które służą nam do wejścia na nowy rynek. Pierwszym etapem jest analiza tego rynku, ale to jest raczej oczywiste. Sprawdzasz potencjał, jeżeli zapada decyzja, że chcemy wejść na ten rynek, to wtedy na start cała nasza strona jest tłumaczona.

Nauczyliśmy się również tego, aby na samym początku znaleźć jedną osobę, która jest native speakerem. Czyli osoba, która pochodzi z danego kraju, chodziła tam do szkoły, zna tamtejszą kulturę, kojarzy system edukacji na miejscu i później w zależności od rynku, bo każdy jest inny, określamy dalsze działania.

Podaj mi jakiś konkretny przykład.

Rynek amerykański to dosyć ciekawy przykład, bowiem stworzyliśmy tam poniekąd startup wewnątrz startupu. Polegało to na tym, ze stworzyliśmy zupełnie osobny zespół ludzi, który miał sporą niezależność, mógł funkcjonować z dużą swobodą.

Teraz w tym naszym Toolkicie znajduje się kilka elementów. Po pierwsze jest osoba odpowiedzialna za społeczność, która u nas jest bardzo istotna, ponieważ szczególnie ci pierwsi użytkownicy nadają rytm i kształt dla całej społeczności. Ta osoba zajmuje się organizacją moderatorów i tak dalej.

Jest osoby człowiek, który zajmuje się analityką. Czuwa on nad wszystkimi głównymi wskaźnikami na danym rynku, czyli zaangażowaniem użytkowników, czy też czasem, jaki spędzają w różnych miejscach na portalu.

Zastanawia mnie jeszcze jak rozwinąć temat taki jak Brainly, ale totalnie od zera. Macie ludzi, którzy czuwają nad portalem, ale cały czas jest zero użytkowników. Jak przyciągacie pierwszych z nich? Czy kontent jest globalny?

Nie, treści nie są globalne. Każdy rynek traktowany jest osobno jeżeli chodzi o treści i o społeczność. Różne języki, różne systemy edukacji, różne przedmioty.

Dlatego na początku zawsze szukamy osoby lokalnej. Oczywiście pierwszych użytkowników ściąga się trochę ręcznie. Na początku sam odpowiadasz na pytania, ściągasz uczniów, często zaczynamy zapraszać nauczycieli. Tak zrobiliśmy na rynku amerykańskim, gdzie wysłaliśmy zaproszenia do nauczycieli, aby polecili nasz serwis swoim uczniom. Tak naprawdę zawsze zaczyna się to trochę ręcznie. Jak znasz już nauczycieli z danego kraju, to jest już o wiele łatwiej, dlatego tak zależy nam na tym, aby na danym rynku pracowała osoba z tamtego miejsca. Pierwsze tygodnie robimy to ręcznie.

Bardzo ważnym elementem jest również marketing i PR. Bardzo często wchodząc na rynek staramy się to obwieszczać w prasie branżowej. Technologicznej ale również edukacyjnej. Aby uczniowie mieli okazje przeczytać o nas i dowiedzieć się, jak działa Brainly. Często też pomagamy sobie reklamami.

To musi być zespół ludzi, który kontaktuje się z uczelniami i nauczycielami, czy może być to jeden człowiek, który może to wszystko zacząć?

Wiesz co, zależy to od rynku, zazwyczaj jest to kilka osób, które staramy się dobrać do danego rynku. Takim promowaniem zajmuje się już osoba od marketingu i społeczności.

Raczej staramy się, aby wszystkie osoby były w Krakowie, u nas na miejscu. Nasz zespół krakowski to kilkanaście narodowości. Mamy tutaj Rosjan, Turków, Indonezyjczyków, ludzi z Filipin, z Ameryki Południowej, aczkolwiek mamy też osoby, z którymi pracujemy zdalnie.

Czasami jest to zbyt skomplikowane, aby kogoś ściągnąć, lub ktoś jest na studiach w swoim kraju, także proponujemy na jakiś czas pracę zdalną, ale generalnie jest tak, że większość zespołu native speakerów jest u nas w Krakowie. Nasz zespół liczy tu 60-70 osób.

Do tego wszystkiego jeszcze dochodzą wszystkie akcje marketingowe na portalach społecznościowych, gdzie angażujemy uczniów na Facebooku oraz Instagramie.

Świetnie, już rozumiem jak wchodzicie na dany rynek od zera i jak go testujecie. Powiedz mi teraz jak sprawdzacie różne formy monetyzacji. Mówiłeś mi wcześniej, że Brainly nie zarabia, chociaż mogłoby, na przykład z reklam. Do tego może też wróćmy. Dlaczego na Brainly nie ma reklam? I dlaczego uważasz, że reklamy byłyby na Brainly kosztem wzrostu?

Testujemy reklamy na nieco dojrzalszych rynkach, ale tak jak mówiłem – reklama to najbardziej oczywista i banalna forma zarabiania na naszym produkcie – i nie chcemy, aby była uciążliwa dla naszych użytkowników. Wierzymy, że pracując z dziesiątkami milionów uczniów z całego świata, a w przyszłości nawet setkami milionów, jesteśmy w stanie wypracować ambitniejszy i lepszy model monetyzacyjny. Taki który nie będzie tylko uciążliwy dla użytkowników, ale da im dodatkową wartość edukacyjną.

Czyli może to być jakaś funkcja premium, coś, co będzie miało pozytywny wpływ na ich edukację, za co będziemy mogli pobierać opłaty.

Ok, co już z tego testujecie? Jak to wygląda?

Obecnie nie testujemy żadnego z pomysłów, którego będziemy chcieli bezpośrednio wdrażać, natomiast testujemy współpracę z różnymi partnerami, na przykład z uczelniami, gdzie dla nich Brainly jest bardzo ciekawym produktem, bo mamy dostęp praktycznie do wszystkich uczniów w kraju. Dlatego uczelnie są zainteresowane tym, aby wyłapać sobie najbardziej zdolnych i najlepszych.

Mamy również bloga na Zadane.pl, który jest redagowany we współpracy z partnerami, to są różne firmy, inne startupy, lub nawet większe firmy, które dostarczają nam edukacyjne artykuły. Takim przykładem jest na przykład mBank, z którzy tworzyli artykuły o finansach dla licealistów, aby przybliżyć im ten temat.
Jasne, są partnerstwa z uczelniami, sponsorowane części bloga, co jeszcze?

To co wymieniłeś, to nie są docelowe pomysły, to wszystko jest bardzo poboczne, a docelowo chcemy się skupić na dostarczaniu usług premium.

Nie wiem, czy pójdziemy w tę stronę, ale jedną z opcji jest tutoring – czyli korepetycje. Więc moglibyśmy w jakiś sposób połączyć korepetytorów z uczniami. Jak chcesz dopytać szczegółowo, lub czegoś lepiej się nauczyć, to odnieś się do korepetytora. To może być na przykład inżynier z Google, który dostarczy świetną wiedzę dla uczniów z informatyki.

Inną opcją może być współpraca ze szkołami i nauczycielami, aby stworzyć narzędzie, które pozwoli im zarządzać procesem zadawania zadań domowych. Teraz podaję oczywiście przykłady, nad którymi będziemy pracować jeszcze w perspektywie kilku kwartałów. Na ten moment jeszcze nie pracujemy nad tym.

No właśnie, bo tak się zastanawiam. W maju otrzymaliście serię B – 15 milionów dolarów. Jest was 70 osób, lecz gdzieś tam w końcu inwestorzy chcieliby czerpać w najbliższej przyszłości zyski. Ile czasu zatem dajecie sobie, aby Brainly mogło w końcu zaczynać zarabiać?

Inwestorzy finansują firmę, aby z niej zarabiać, także to oczywiste, że nie jesteśmy fundacją charytatywną. Nasi inwestorzy są z tym jak najbardziej OK, dlatego na teraz nie skupiamy się na monetyzacji. Tak jak mówiłem, kwestia wprowadzenia takich funkcjonalności i ich testowania, to jest kilka kwartałów.

Właśnie nad tym się zastanawiałem. Planujecie może w związku z tym czy też ogólnie jakąś zmianę w samym Brainly?

Chcemy teraz mocno skupić się nad personalizacją nauki na portalu. To jest hot topic obecnie, czyli spersonalizowane nauczanie. Chodzi o dostosowanie procesu nauki do konkretnej osoby. Sporo się o tym mówi, sam Zuckerberg stwierdził, że będzie to interesujący temat w perspektywie kilku najbliższych lat. Chodzi o to, aby stworzyć konkretną ścieżkę nauczania pod danego ucznia, którą on ma przemierzać.

Nasze podejście jest inne. Uważamy, że nawet jak zbudujemy spersonalizowane narzędzia do nauczania, to nie wyklucza tego, iż mogą być one również społecznościowe. Dla nas bardzo istotnym elementem tej spersonalizowanej edukacji jest element społecznościowy.

To może polegać na tym, że można dobrać Ci najlepszą grupę osób, wśród której się czegoś nauczysz. Załóżmy, że trafiasz do grupy, którą motywują gry, a wtedy uczycie się poprzez gry. Możesz trafić do grupy osób, której kompletnie nie motywuje rywalizacja, tylko coś innego. Z tego względu chcemy się zmierzyć właśnie ze spersonalizowaną edukacją, ale z dużym naciskiem na społeczność.

Dobra, już to zatem rozumiem w którą stronę będziecie chcieli podążać. Powiedz mi jeszcze, bo działacie już parę lat, czy testujecie może jeszcze jakieś inne inicjatywy pod parasolem Brainly? Czy coś powstaje wewnątrz waszego startupu? Jakiś nowy portal, który powstaje z inspiracji Brainly? Mając tak dużą ilość użytkowników, zastanawiam się, czy coś powstaje obok was, ale w dalszym ciągu wewnątrz Brainly.

W zasadzie nawiązując do tego co mówisz, to przejęliśmy naszą największą konkurencję w USA– OpenStudy. Jednak szczerze, to nie. Nie skupiamy się na tym, mamy bardzo ambitne cele przed sobą, czyli chociażby stworzenie tej personalizacji, a w perspektywie kilku kwartałów testowanie monetyzacji.

To są trudne cele, bardzo ambitne, na których musimy się teraz skupić i nie angażujemy się już w żadne dodatkowe rzeczy.

Ok, to już jest dla mnie jasne. Na samym początku, wracając do Zadane.pl – to się rozwinęło przez społeczność samą w sobie? Czy jak to wyglądało? Jak to rozrosło się od poziomu zero i kiedy twórcy zobaczyli, że jest w tym jakiś potencjał?

Chłopaki wpadli na pomysł stworzenia społeczności. To był luźny, spontaniczny pomysł, jako że każdy był nogą w jakimś przedmiocie w szkole, ale zarówno z innych tematów był bardzo dobry.

Udało się postawić tę platformę i w zasadzie bardzo szybko okazało się, że dużo ludzi z niej korzysta i sporo się dzieje. Pierwszy taki moment, o który pytasz wydarzył się niecały rok od uruchomienia Zadane.pl, bo wtedy przebiliśmy milion unikalnych użytkowników miesięcznie.

To był taki kamień milowy. Kojarzysz sytuację z The Social Network? Jak im się pojawił milionowy użytkownik, to były szampany, wielka kasa i celebracja. W dzisiejszych czasach osiągnięcie miliona użytkowników to nie jest aż taki sukces, Facebook był pierwszy i to było coś.

Jednakże dla nas to też był sukces i to pokazało, że chyba trzeba ten projekt potraktować dużo poważniej i zacząć go rozwijać. To wydarzenie poprowadziło bezpośrednio do decyzji o wejściu na rynek rosyjski. Co ciekawe, tam również po około roku udało nam się zdobyć równy milion unikalnych użytkowników miesięcznie.

To był dowód dla nas, że uczniowie w różnych krajach mają potrzebę pomocy w nauce. Po drugie – że chcą sobie nawzajem pomagać, no i po trzecie – w takim razie trzeba próbować tego w różnych krajach i trzeba to dalej rozwijać. Rosja to był 2011 rok.

Ty jesteś od początku Brainly? Czy jak to wygląda? Zastanawiam się jak blisko jesteś z twórcami produktu oraz co o nich wiesz i możesz powiedzieć ciekawego. Kiedy oni rzucili to, czym zajmowali się dotychczas, aby w 100% poświęcić się rozwijaniu swojego startupu?

Ja dołączyłem stosunkowo wcześnie bo w 2012 roku, na samym początku blisko współpracowałem szczególnie z dwoma twórcami. Wydaje mi się, że taki moment nastąpił było to w pierwszym roku, kiedy zobaczyli, że tak to zaczyna wszystko rosnąć.

Jak to było z rundą Seed? Od kogo ją dostaliście i kto wam zaufał na samym początku?

Kilka podmiotów się na to złożyło, między innymi naszym głównym partnerem w tamtym czasie był berliński Point Nine Capital, którego partnerem jest Paweł Chudziński, jak się domyślasz – Polak.

Czyli zapewne od tego momentu wszyscy zajęli się tym w 100% na full time. Tak mnie właśnie zastanawiało, jak do tego doszło, bo w sumie portal nie zarabia, a z czegoś trzeba żyć.

Wiesz, my w swoim początkowym okresie testowaliśmy również reklamy, współprace z uczelniami, także pojawiały się już wtedy pieniądze, ale nie na tyle, aby się z tego utrzymać. Dlatego zdecydowaliśmy się na rundę finansowania.

Te pieniądze, które dostaliście, gro z nich przeznaczona jest na marketing?

Tak jak mówiłem, są dwa cele. Pierwszym jest budowanie spersonalizowanej edukacji, a drugim – poszerzanie bazy użytkowników.

Powiedz, o to się sporo ludzi pyta – gdzie konkretnie przeznaczacie pieniądze na marketing. Co wam fajnie funkcjonuje? W którym kierunku widzicie, że jest to skuteczny sposób, aby pozyskiwać użytkowników, co wam „żre”?

W zależności od kraju to różnie wygląda. Koszty reklamy w Polsce, Indonezji i w Stanach to są zupełnie inne kwoty. Jak łatwo się domyślić, Stany są drogie, inne kraje bywają tańsze. Natomiast dla nas skutecznym źródłem pozyskiwania użytkowników są ludzie, którzy trafiają do nas organicznie poprzez treści, które mamy.

Pomyśl sobie, że mamy między 20-30 milionów odpowiedzi na pytania. Mało jest pytań, na które już nie odpowiedzieliśmy, także głównie uczniowie trafiają, bo ściągają ich treści z naszej bazy wiedzy.

Mocno musieliście na to postawić? Ja to wygląda?

Dla każdego takiego portalu w dużej mierze istotne jest SEO, natomiast u nas w dużej mierze jeszcze polecenia świetnie działają. Dzieciaki gadają między sobą – kumpel kumplowi mówi – potrzebuję pomocy – okej, zobacz taką aplikację, której używam. Ściągnięcie apki na telefon zajmuje niewiele czasu, tak też trafia sporo uczniów, którzy zasłyszą o Brainly od kolegów i

koleżanek.

Właśnie, skąd macie największy ruch? Najwięcej uczniów przybywa z telefonów, czy laptopów i komputerów?

Na dzień dzisiejszy obserwujemy coraz więcej ruchu na urządzeniach mobilnych. Zdecydowanie widać, że nasi użytkownicy (przeważnie 13-19 lat) siedzą na smartfonach. Warto zaznaczyć, że nie są tylko aplikacje, a część uczniów używa stron mobilnych. Czyli przeglądają stronę, ale z komórki, natomiast cały czas rośnie odsetek użytkowników korzystających z aplikacji.

W zasadzie przeszliśmy przez główne elementy naszej rozmowy oraz Ask Me Anything. Odpowiedziałeś już mi na większość pytań, dzięki! Szanując wszystkich czytelników, postaram się jeszcze na koniec wypytać Ciebie z tych pytań, których nie miałem gdzie wcisnąć podczas naszej rozmowy.

Powiedz mi coś więcej jeszcze o samym Brainly. Macie około 70 osób, jak wiele z nich stanowi zespół IT?

To jest około 40% – to jest nasz zespół inżynierów. Mamy również zespół międzynarodowy – czyli wszyscy country managerowie, zespół marketingowców z różnych krajów, są ludzie od społeczności, mamy także oczywiście zespół HR-owy i mamy zespół BI – czyli ludzi, którzy zajmują się analityką. To są w zasadzie największe zespoły w Brainly.

Świetnie, mam tutaj kolejne pytanie – czy macie jakieś polityki płacowe w Brainly? ile zarabia wasz CEO? Jeździ dobrym samochodem, czy ma tylko na przeżycie? 😉

Wiesz co, ja jeżdżę rowerem! Bo lubię. Dla nas bardzo istotne jest, aby ludzie nie traktowali pracy w Brainly tylko jako źródło pieniędzy, ale by byli choć trochę zajarani tematem. Zawsze wybieramy takich ludzi, którzy czują naszą misję, utożsamiają się z naszymi wartościami, i tak dalej.

Poza tym, bardzo istotne i kluczowe jest, aby ludzie brali pełną odpowiedzialność za to, co robią. Czuli, że współtworzą całość i nie są tylko od robienia bezmyślnie tych samych rzeczy w kółko, ale że mają realny wpływ na produkt i społeczność. Mamy bardzo płaską strukturę. Nie ma tutaj sztywnej hierarchii, każdy może wyjść z jakąś inicjatywą, jeśli uważa, że ma ona sens.

Dlatego też jakiś czas temu podjęliśmy decyzję, aby wszystkim pracownikom dać opcję na udziały. To było 1-2 lata temu, wtedy też faktycznie wszyscy ludzie, którzy pracowali w Brainly, otrzymali opcje na udziały. W tym momencie dotyczy to już wybranych pozycji..

Natomiast celem tego jest to, aby ludzie czuli, że potencjał jest dopiero przed nami, że będą mogli naprawdę się wzbogacić. Takie opcje są zależne od tego, jak nam będzie szło. Mogą być warte nic, a mogą być warte dużo. Mogą mieć realny wpływ na twój budżet.

To nie są same udziały, lecz są to opcje na udziały, jak to działa?

To jest tak, że każdy dostaje obietnicę, po jakiej cenie będzie mógł dla siebie wykupić udziały w firmie. Jeżeli firma wchodzi na giełdę, albo jest przejmowana, to każda taka osoba może z zyskiem odsprzedać swoje udziały, na które ma opcje. Wiadomo, że jeśli firma bankrutuje, to nie ma to negatywnego wpływu na Ciebie. Oprócz tego, że tracisz pracę. 😉

Padło pytanie również o krótkoterminowe i długoterminowe cele dla Brainly. Powiedz coś więcej o tym…

Nasz cel ustawiony na najbliższe kwartały to zbudowanie spersonalizowanej ścieżki edukacyjnej dla naszych uczniów plus poszerzenie bazy użytkowników.

Długoterminowym celem jest dotarcie do wszystkich uczniów na świecie. My estymujemy, że na całym świecie jest około miliarda uczniów. Około połowa z tego jest w stanie korzystać z Brainly z tego względu, że mają A – dostęp do prądu. B – urządzenie, takie jak komputer, czy smartfon. C – Internet.  

Także chcemy dotrzeć do 500 milionów uczniów. Naszą misją, jest inspirowanie uczniów do dzielenia się i eksplorowania wiedzy w społecznościach online. Więc takim dalekosiężnym celem, ale poważnie – długodystansowym, to dotarcie do tych 500 milionów.

Domyślam się, że kolejnym istotnym celem jest to, abyście zaczęli na siebie zarabiać.

Tak, to jest cel, który przyjdzie po realizacji tych krótkoterminowych, o których wspominałem. Także kolejnym zadaniem będzie wdrożenie takich funkcjonalności monetyzacyjnych, które będą zwiększały wartość edukacyjną dla użytkowników.

Wrócę na koniec do części związanej z samym marketingiem. Korzystacie też z różnych płatnych form. Co możesz polecić? Które dla was są jako Brainly bardziej opłacalne, a które nie? Co u was działa, a co nie?

Może inaczej, nie chciałbym się skupiać na tym, bo wpływa na to bardzo dużo czynników. Natomiast ostatnio przetestowaliśmy dwa różne formaty – jeden grafika, drugi wideo – wszędzie to było już wspomniane, ale treści wideo rzeczywiście generują również nam wielokrotnie lepszą konwersję. To zdecydowanie można dać jako wskazówkę od Brainly, idźcie śmiało w wideo.

Które momenty do zwiększenia waszej trakcji okazały się kluczowe, przełomowe? Po czym zaczęliście nabierać rozpędu?

Aby jak najszerzej odpowiedzieć na to pytanie, to musiałby być to zlepek tych rzeczy, o których już wspominałem, dodanie kilku kluczowych funkcjonalności, które bardzo poprawiają nam trakcję. Z drugiej strony sama inwestycja pozwoliła nam się rozpędzić, bo zatrudniliśmy więcej ludzi.

Każda taka inwestycja, przez którą przeszliśmy, to bardzo poważne partnerstwo. To jest trochę jak takie małżeństwo. Nie powinieneś się nigdy hajtać dla pieniędzy, tak samo nie powinieneś nigdy szukać inwestora tylko dla pieniędzy.

W momencie, gdy znajdujesz inwestora, to on się staje jednym z najważniejszych partnerów biznesowych, jakich masz. Jasne, robisz to, aby uzyskać fundusze na prowadzenie dalszej działalności i rozwoju swojego pomysłu, natomiast zawsze trzeba zwracać uwagę na to, że ten człowiek, ta firma, ten fundusz, będzie miał na Ciebie duży wpływ. Realny wpływ na to, jak rozwija się twój produkt.

Ważne zatem, aby nie tylko znaleźć kogoś, kto da Ci wyłącznie fundusze, ale kogoś, kto udostępni swoją sieć kontaktów, kto będzie Ci w stanie merytorycznie pomóc.

Co zatem wy zyskaliście?

U nas ciekawe jest to, że dzięki jednym inwestorom, poznaliśmy kolejnych. Poza tym, na pewno kontakty. To jest coś, co jest bardzo istotne. Nasi inwestorzy mają portfolio różnych ciekawych firm. Gdy zatem potrzebujesz jakiegoś narzędzia albo know-how, możesz sprawdzić czy w ich portfolio nie znajduje się jakaś firma, z którą chciałbyś współpracować.

Widzisz, że jakiś projekt był świetnie ogarnięty przez firmę, która znajduje się w portfolio Twojego inwestora. Dzięki temu bardzo łatwo jest umówić się na spotkanie i podpytać, wyciągając doświadczenie.

Polecenie to jest coś, co między inwestorami bardzo fajnie działa.

A co u was to było konkretnie, co dali wam inwestorzy?

Kilkakrotnie zdarzało się tak, że inwestorzy polecali nam jakieś osoby do rekrutacji, które do dziś z nami pracują. Chodzi tu o bardzo kluczowych ludzi na strategicznych pozycjach. Oni trafili do nas dzięki inwestorom.

Poza tym, pojawiliśmy się dzięki temu na kilku wydarzeniach. Bardzo realnym przykładem jest to, że gdy jeden z naszych inwestorów prowadził prestiżowy panel dyskusyjny w Teksasie, to zaprosił swoje firmy z portfolio do uczestniczenia, dzięki czemu Michał był tam panelistą, a my pokazaliśmy się na jednej z bardziej ekscytujących konferencji, które się dzieją w Stanach.

Także podsumowując, musisz zwracać uwagę na to, co taki inwestor da Ci, poza pieniędzmi i w jaki sposób wpłynie, lub będzie mógł wpłynąć na rozwój Twojego startupu i produktu.

Ok, wielkie dzięki. Myślę, że wystarczająco wyczerpałeś ten temat! Może jesteś w stanie odnieść się na jeszcze do liczby 60 milionów użytkowników, jak bardzo oni są aktywni w serwisie?    

Każdego dnia 100 tysięcy pytań uzyskuje swoją odpowiedź i to pokazuje zaangażowanie użytkowników. To pokazuje, że nie tylko jest tu sporo uczniów, którzy wchodzą aby szukać konkretne informacje, po czym wychodzą, ale bardzo wielu z nich zostaje i angażuje się w społeczność i udzielanie odpowiedzi.

To, że mamy użytkowników z 35 krajów pokazuje naszą skalę. Niewiele jest polskich firm, które mają tak dużo użytkowników, a po drugie z tak dużych ilości różnych krajów.

Już zupełnie na sam koniec – jak duża część Brainly jest w rękach inwestorów?

Niestety, lecz w ogóle takich informacji nie możemy udostępniać, z tego względu, że są one utajnione.

Rozumiem, spodziewałem się, ale warto było chociaż zapytać. Powiedz mi zatem, czy Brainly jest największym polskim startupem?

A co to znaczy największy polski startup?

Chciałbym, abyś Ty mi powiedział!

To zależy jak chcesz zdefiniować największy polski startup. Moim zdaniem to trochę bez sensu. To tak, jakbyś spytał, czy ogórki są dobre? 😉 dla jednego tak, dla drugiego nie. Czy pod względem użytkowników? Nie wiem. Mamy ich 60 milionów, ale nie monetyzujemy ich. Zatrudniamy 70 osób, to też jest relatywnie niewiele.

Teraz pytanie, czy nie jest większym startupem inna firma, na przykład znamy kilka polskich firm z fintechu, jak Azimo, które generują spore przychody.

Można definiować wielkość w naszym przypadku w oparciu o ilość treści i odpowiedzi na pytania, ale to ciężko znowu przyrównać do innych.

Ok, bardzo fajnie mi odpowiedziałeś na to, czegoś w tym stylu oczekiwałem, to będzie idealne zamknięcie tematu. Mam nadzieję, że ten wywiad był interesujący również dla Ciebie, bo ja otrzymałem chyba maksa tego, co mogłem otrzymać.

Dzięki! Mam nadzieję, że było to nie tylko ciekawe, ale może się komuś przydać.

Bardzo dziękuję.

Napisz coś od siebie!