Mimo poświątecznej atmosfery i generalnego spowolnienia umysłowego, które nie wpływa pozytywnie na tworzenie interesujących treści, tym razem na Startup Cribs analiza pewnego problemu, z którym przyszło zmierzyć się dwójce sympatycznych ludzi. Chodzi o Bartka i Tomka, pracowników korporacji i doktorów ekonomii zarazem, którzy z wielkim entuzjazmem starają się stawiać pierwsze kroki w biznesie i… po prostu chcą stworzyć startup.

Rzecz w tym,  że zabierają się do tego kompletnie od dupy strony, a przynajmniej efekty ich działań na to wskazują. Co więcej,  to jakie chcą podjąć następne kroki wcale nie napawa optymizmem, a wręcz przeciwnie. Dlaczego? Już tłumaczę. 14 grudnia dostałem maila na Startup Cribs o następującej treści:

„Natrafiłem na Twój blog przypadkiem, ale bardzo mi się spodobał, więc postanowiłem do Ciebie napisać. Jestem jednym z dwóch założycieli startup’u, który aktualnie znajduje się w bardzo wczesnej fazie rozwoju (czytaj: nasz produkt nie powstał jeszcze w fizycznej/ namacalnej formie). Byłoby fajnie, gdybyś rzucił okiem na naszą inicjatywę i – jeśli uznasz że jest interesująca – wspomniał o niej na swoim blogu” – pisze Bartek.

Pierwsza moja reakcja – fajnie, dzięki za miłe słowa,  ale ja nie jestem w stanie Ci pomóc. Doczekaliście się już kilku publikacji w o wiele większych mediach branżowych, a skoro efektem tego był… brak efektu, to w tym wypadku tym bardziej (w tej formie) nie będzie to miało sensu.

Bo co to zmieni,  że Startup Cribs napisze o was? To jeszcze nie TechCrunch. 🙂

W czym rzecz? Inicjatywa której podejmuje się Tomek z Bartkiem to ShareIt: nie bądź wiśnia, podziel się!  W skrócie jest to Uber, BlablaCar, OLX i kilka innych tego typu serwisów  crowd sourcingowych w jednym.  Lepiej jednak będzie jak posłużę się opisem tej inicjatywy według ich twórców:

„ShareIt to aplikacja mobilna będąca odpowiedzią na wszystkie sytuacje dnia codziennego, w których nie masz tego, z czego potrzebujesz skorzystać, a jest Ci to potrzebne „tu i teraz”. Dzięki aplikacji możliwe będzie współdzielenie w zasadzie wszystkiego – przedmiotów codziennego użytku, drobnych usług oraz czasu wolnego.

Aplikacja będzie całkowicie darmowa.  Nie będzie ona również pośredniczyła w jakichkolwiek rozliczeniach pomiędzy użytkownikami (jeśli w ogóle jakieś będą – to będzie zależało wyłącznie od użytkowników). Dzięki geolokalizacji będzie oferowała dostęp w czasie rzeczywistym do ofert z najbliższej okolicy.

ShareIt ma na celu nie tylko skutecznie i szybko rozwiązywać drobne, codzienne problemy. Ma również promować tradycyjne wartości, takie jak pomaganie sobie w potrzebie, dzielenie się, spędzanie ze sobą czasu i osobisty kontakt z drugim człowiekiem.”

Ambitne zadanie,  nie da się ukryć. Jaki mają plan na to,  aby je urzeczywistnić? Otóż nie posiadając własnych funduszy na realizację przedsięwzięcia,  zamierzają pozyskać 120 000 PLN na platformie Polak potrafi.  Z tego 11 tys. na podatki, 20 tys. na daninę dla portalu (lekki szok) i około 90 tys. na realizację projektu. Z tego natomiast 30 tys. przeznaczają na promocję inicjatywy i 60 tys. na stworzenie aplikacji. I tutaj zaczynają się schody.

Kilka faktów oraz aktualny status projektu.

1. Zespół ShareIt opracował wymagania funkcjonalności aplikacji, skonsultował je z deweloperami oraz wycenił koszt  stworzenia tego typu rozwiązania. Mają także makiety oraz wizualizacje graficzne.

2. Utworzono również fanpage na Facebooku, kanał na YouTube i konto na Instagramie, aczkolwiek w dużej mierze tylko do tego ograniczyła się aktywność w social media, które nie są zbyt aktywnie prowadzone.

3. Zespół stworzył również ciekawy landing page ishareitall.pl, o projekcie oraz kampanii crowdfundingowej, który jasno określa, o co chodzi w projekcie.

4. Panowie postarali się o to aby artykuł na ich temat ukazał się kilku mediach branżowych. Stworzyli dość interesujące „story”, które ma potencjał: „polskiej konkurencji dla Ubera, Airbnb, Allegro, OLX i Facebooka” oraz szlachetnej misji, jaka za tym stoi, czyli promowaniu tradycyjnych wartości, pomaganiu sobie w potrzebie i dzieleniu się widzą. Brawo.

5. ShareIt rozpoczął również wspomnianą zbiórkę 120 000 zł na stworzenie aplikacji na portalu crowdfundingowym PolakPotrafi. Link do akcji pod nazwą „ShareIt: nie bądź wiśnia – podziel się

Efekty oraz wyciągnięte wnioski przez zespół ShareIt.

W miesiąc zebrali ze 120 000 zł ledwie 600 zł.  Czyli nawet nie dobili do 1%. Dość wymowne. Można wyciągnąć z tego pewne wnioski, że skoro nikt nie płaci to może należy zacząć od budowania społeczności?  Zadałem to pytanie również twórcom, ponieważ to była pierwsza myśl, która przyszła do głowy. Poniżej odpowiedź :

„Jesteśmy w o tyle mało komfortowej sytuacji, że mamy tylko koncepcję i „makietę” produktu, a nie sam produkt. Budowanie społeczności wokół samego „story” byłoby jeszcze trudniejsze, niż próba budowy wokół akcji zmierzającej do powstania produktu. Co do samego PP i crowdfundingu technologicznego w Polsce, to sam widzisz jak to wygląda.  Sądzę, że nie jest to wyłącznie „wina” naszego ShareIt. Raczej „taki mamy klimat” w kraju… „

Ale skoro nie da się zbudować społeczności bez story wokół samego funkcjonującego MVP a na to z kolei nie ma jak zebrać pieniędzy (bo nie ma do tego społeczności) to co pozostaje?

O kolejne kroki zapytałem ponownie twórców:

„Myślę, że po zakończeniu kampanii na PP pójdziemy w kierunku Indiegogo lub KickStarter”

Czyli skoro nie ma szans na zebranie funduszy na PolakPotrafi, a po kilku publikacjach w polskich mediach, zebraniu całych 6 stów, temat lekko mówiąc nie podbił serc i umysłów entuzjastów crowd sourcingu to… spróbujmy na Indiegogo. Faktycznie, w końcu to zupełnie co innego niż PolakPotrafi,  my również mamy coś więcej do zaoferowania. W Polsce się nie poznali. Tam się uda.  A jak nie tam to może spróbujemy jeszcze gdzie indziej. A później znowu.

Ktoś mądry kiedyś powiedział że tylko szaleniec robiąc cały czas to samo oczekuje innych rezultatów i z pewnością tak jest tym razem. Chyba że się mylę, a ktoś tu po prostu cały czas wierzy w świętego Mikołaja? Innymi słowy – to nie przejdzie, nawet w tym magicznym okresie świątecznym, w którym wszystko wydaje się być możliwe.

Trzeba coś zmienić. 

Czy alternatywnie nie lepiej pozyskać kompana technologicznego do zespołu? Stworzyć wspólnie MVP budować społeczność (testując tym samym swoją koncepcję i product market fit)  a na samym końcu – jeśli temat spotka się choć z minimalnym zainteresowaniem –  starać się o fundusze, ale już wyłącznie na marketing, na który przeznaczymy nie 30 ze 120 lecz  90 000 zł? Sounds like a plan.

Zamiast tego najpierw zbieramy kasę aby wydać 70% kwoty do wykorzystania na stworzenie czegoś z czego może nikt nie skorzystać. Czyli dajmy zarobić software house, straćmy czas i nie wyciągnijmy z tego wniosków, a później i tak spróbujmy tego samego na Indiegogo.

Nie bądź wiśnia – daj im dobrą radę.

ShareIt to zaledwie jeden z wielu. Tego typu analogii można doszukiwać się u podstaw porażek wielu interesujących inicjatyw, którym zabrało typowego startup realpolitik*, czyli chłodnego i realnego podejścia do biznesu czy problemów, które napotykają. Stąd też temat wydaje się bardzo istotny do szerszego poruszenia, nawet już nie dla samego ShareIt, ale dla dziesiątek innych osób, stawiających pierwsze kroki w biznesie i startupowej rzeczywistości.

Przechodząc do meritum. Nie bądź wiśnia, podziel się!  To myśl przewodnia inicjatywy. Parafrazując, Nie bądź wiśnia – podziel się swoją wiedzą/radą/sugestią. Czymkolwiek, co może im pomóc wejść na właściwe tory, bo oni zwyczajnie błądzą. Poszerzenie zespołu o partnera technologicznego to jedna, lecz z pewnością nie jedyna możliwość, aby ruszyć z miejsca. Opcji jest wiele, stąd też pytanie do Ciebie:

Co Ty byś zrobił na ich miejscu?

 

*realpolitik to termin typowo z politologii, aczkolwiek wydaje się trafny i w tym kontekście. Henry Kissinger przez wielu jest uważany za najlepszego Sekretarza Stanu w historii USA, właśnie ze względu na jego bardzo realne postrzeganie polityki i duże umiejętności chłodnej kalkulacji – obdartej z jakiejkolwiek życzeniowości, co jest równie istotną cechą podczas tworzenia startupu od zera.

Napisz coś od siebie!