Polak tworzy jednorożca, ale nie w Polsce. Co to mówi o naszym rynku? Wnioski niech każdy wyciągnie sam. Póki co pozostaje nam cieszyć się sukcesem Klarny, fintechu stworzonego przez Sebastiana Siemiątkowskiego.

Skąd tyle odrzuceń?

Jak wspomina Siemiątkowski, pomysł na biznes zaczął raczkować już w 2005 roku. Wtedy to, podczas odbywania praktyk w jednej z szwedzkich firm zajmujących się windykacją, 23-letni wówczas Siemiątkowski wraz z dwoma kolegami zaczęli zastanawiać się nad powodami anulowania transakcji internetowych przez klientów. Panowie szybko zauważyli, że znaczna część powodów takich odrzuceń może być prozaiczna, np. w danym momencie klienci mogą nie mieć pod ręką kart płatniczych, co uniemożliwia im zakończenie procesu. Już wtedy zaczął się rodzić pomysł na odroczoną płatność, która mogłaby zneutralizować ten problem. Siemiątkowski często słyszał od przedstawicieli biznesów e-commerce, że nie dostają oni pieniędzy za wystawiane faktury i chętnie scedowaliby ryzyko na pośrednika, gdyby znalazł się ktoś, kto chciałby się tego podjąć.

Trudne początki

Jakiś czas później Siemiątkowski wystąpił w szwedzkiej edycji popularnego programu “Dragon’s Den”, w jury którego tradycyjnie zasiadali czołowy przedsiębiorcy, w tym wypadku nawet ówczesny szef rady nadzorczej popularnej na całym świecie szwedzkiej sieciówki H&M. Wówczas w pomysł na odroczoną płatność nie wierzył nikt oprócz Siemiątkowskiego, który został odesłany z kwitkiem. Polak jednak nie poddał się i tak jakieś dwa lata później powstał Klarna, startup oferujący przesunięcie płatności w czasie. Na początku na produkt Siemiątkowskiego reagowano niechętnie, bo odłożenie płatności o tydzień czy dwa, czyli najczęściej de facto już po otrzymaniu przez klienta towaru, budziło podejrzenia. Z czasem dostrzeżono jednak biznesowe korzyści takiego rozwiązania i fintech zaczął zdobywać coraz większą liczbę klientów. Startup zaczął przynosić zyski już w pół roku od startu, czyli w 2006 roku. Pomysł zrewolucjonizował najpierw internetowe zakupy w Szwecji, a następnie w Norwegii, Danii i Finlandii.

Szybki wzrost

Dość szybko okazało się, że w pomysł wierzą nie tylko sprzedawcy, ale również inwestorzy, co zaowocowało szybkim wzrostem. Już po pierwszych rundach startup wyceniano na 740 miliony dolarów. Z czasem skandynawskie rynki zaczęły się robić trochę za ciasne i trzeba było rozglądać się za nowymi opcjami: w ten sposób doszło do ekspansji w Niemczech i rynkach na całym świecie. W międzyczasie inne podmioty zaczęły przekonywać się do systemów odroczonej płatności. Podobne rozwiązanie wprowadził należący do Grupy Allegro PayU, a eBay kupił za 1,2 miliarda dolarów BillMeLater, podobną do Klarny spółkę umożliwiającą płatność z opóźnieniem i w ratach.

W 2017 firma obsługiwała płatności za 10 miliardów dolarów rocznie. Dziś to największy fintech w Europie i ósmy na świecie, który po drodze przejął m.in. Sofort, niemieckiego lidera płatności online. W ten sposób Klarna stała się realnym zagrożeniem dla największych gigantów internetowych płatności na świecie. Obecna wycena plasuje się na poziomie 5,5 miliarda dolarów, czyli ponad 21 miliardów złotych.

Napisz coś od siebie!