Rappler.com, filipiński serwis newsowy, miał być odpowiedzią na propagandę zalewającą wyspiarski kraj położony na Oceanie Spokojnym. Chyba się udało, o czym świadczą ciężkie działa wytoczone przez administrację Rodrigo Duterte, prezydenta chwalącego się własnoręcznymi egzekucjami złapanych przez policję dilerów narkotyków.

Ambitny startup

Maria Ressa to CEO i redaktor naczelna niezależnego medialnego startupu. Na początku tygodnia ruszył wytoczony jej proces, który może pogrzebać ambitny projekt. Ressa i jej współpracownik Reynaldo Santos Jr. zostali wcześniej aresztowani w związku z oskarżeniami dotyczącymi ich publikacji z 2012 roku. Artykuł opisywał domniemane związki sędzi Sądu Najwyższego Renato Corony, który został postawiony w stan oskarżenia w 2011 roku, z bogatymi biznesmenami, wśród których miał być Wilfredo Keng, jeden z współtwórców Century Hongyu Property Ventures Corp.

Kurs kolizyjny

Działalność Ressy, byłej szefowej biura CNN w Manili, a następnie Dżakarcie, zdecydowanie nie jest na rękę panującemu prezydentowi, który pełni jednocześnie funkcję szefa rządu. Szefowa Rapplera, uhonorowana przez magazyn “Time” tytułem Osoby Roku 2018, w otwarty sposób krytykuje obecną administrację. Kontrowersyjny prezydent odwdzięcza się jej regularnymi oskarżeniami o bycie finansowaną przez CIA i tworzenie fake newsów.

Wilfredo Keng złożył pozew przeciw Marii Ressie oraz Reynaldo Santosowi Jr. dopiero w 2017 roku. Zgodnie z filipińskim prawem pozew o zniesławienie można wnieść maksymalnie po roku od popełnienia zarzucanego czynu, ale ostatnio filipiński Departament Sprawiedliwości rozszerzył ten termin na 12 lat – nie trzeba wspominać, że ma to związek z tą konkretną sprawą.

Wbrew systemowi

Jeszcze przed procesem rejestracja Rapplera została odwołana przez Filipińską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. Wśród zarzutów było rzekome łamanie prawa zakazującego spółkom medialnym posiadania choćby części finansowania zagranicznego. Włodarze Rapplera tłumaczyli, że jego inwestorzy, w tym Omidyar Network i North Bridge Media, korzystali z tzw. kwitów depozytowych, czyli instrumentu finansowego, który nie daje prawa głosu ani miejsca w zarządach. Co czyni tę okoliczność szczególnie interesującą, z dokładnie takiego samego rozwiązania korzysta ABS-CBN, krajowy nadawca mediów.

Jeśli dojdzie do skazania dziennikarzy, co jest bardzo prawdopodobne, to najpewniej czekają ich długie lata w więzieniu. Krytyka korupcji i walka z rządową dezinformacją to formy działalności, których Duterte i kilka przychylnych mu biznesmenów i urzędników nigdy nie wybaczą. Długa odsiadka CEO i redaktor naczelnej może oznaczać koniec jej startupu, a co za tym idzie, wolnych mediów w Filipinach. Możemy być pewni, że procesowi będzie się przyglądał cały świat.

Napisz coś od siebie!