Jeśli wierzyć wiceprezydentowi USA, Mike’owi Pence’owi, uważa on, że Polska osiągnęła już gotowość do uczestniczenia w programie ruchu bezwizowego i niedługo do niego dołączy. Każdy, kto choćby minimalnie śledzi stosunki naszego państwa ze Stanami Zjednoczonymi wie od jak dawna temat ten przewija się w rozmowach między oboma partnerami. Ostatnia deklaracja brzmi jednak wyjątkowo poważnie. Co jeśli niedługo rzeczywiście zniesione zostaną wizy?

Ogromne możliwości, które oferuje Dolina Krzemowa, przyciągają najbardziej uzdolnionych pracowników, którzy chcą mieć bezpośredni wpływ na rozwój najważniejszych technologii, a co za tym idzie (bez kozery!), na losy świata. Jednak obecny system imigracyjny powoduje, że uzyskanie wizy pracowniczej przez polskiego specjalistę jawi się czasem jako coś poza zasięgiem. Czasochłonny, kosztowny, a także niestety niepozbawiony elementu losowego proces ubiegania się o wszystkie niezbędne dokumenty potrafi zniechęcić nawet najbardziej wytrwałych.

Milion wakatów?

Biuro Statystyki Pracy w USA (BLS) wskazuje w raporcie, że w 2020 roku na amerykańskim rynku pracy powstanie 1,4 miliona wakatów w szeroko rozumianej branży IT. Jednocześnie przewiduje się, że na rynek trafi jedynie 400 tysięcy absolwentów informatyki. Wynik uproszczonego rachunku pozwala podejrzewać, że jakiś milion dobrze płatnych, perspektywicznych miejsc pracy pozostanie nieobsadzonych. Pozwala to przypuszczać, że w ten czy inny sposób rynek będzie musiał otworzyć się na specjalistów z innych krajów, w tym wysoko cenionych na całym świecie polskich programistów. Prawdopodobnie nieco łatwiej niż teraz będzie znaleźć pracę nawet u największych graczy, takich jak Facebook czy Google.

Co powie Trump?

Nie wiadomo jeszcze tylko, co na to wszystko Donald Trump. Jego dotychczasowa polityka emigracyjna (a raczej antyemigracyjna) obejmowała szereg dość radykalnych zmian. Póki co brakuje jednak jeszcze konkretnych projektów ustaw dotyczących wysoko wykwalifikowanych pracowników. Tendencja jest jednak niepokojąca z punktu widzenia emigrantów poważnie myślących o Stanach, gdyż w ostatnim czasie zaczęto bardziej rygorystycznie egzekwować już istniejące zasady wydawania wiz, w tym wizy H-1B przeznaczonej dla szczególnie uzdolnionych i stanowiącej najpopularniejszy program dla specjalistów o wysokich kwalifikacjach. Wspomnianą opcję cechowały jednak poważne wady i bez tego nader dociekliwego podejścia cechującego obecną administrację. Liczba przyznawanych w ten sposób wiz jest bardzo limitowana a o wyborze aplikacji lub jej braku w dużej mierze decyduje element losowy. Dochodzi również do przykrego paradoksu: amerykańskie firmy rezygnują z zapraszania na zaawansowane etapy rekrutacji osób, które nie mają wizy, a jednocześnie wizę pracowniczą można otrzymać tylko na podstawie oferty pracy w USA. Koło się zamyka.

Nowa wiza

I właśnie tutaj wjeżdża wiza O-1. Cała na biało, chciałoby się dodać. O-1 (podobno O wzięło się od “outstanding”, czyli “wybitny”) bywa nazywana wizą dla geniuszy. Co ucieszy wielu aplikujących, ten typ wizy nie jest udzielany w oparciu o system loteryjny. A w wyniku pozytywnego przejścia pełnej procedury otrzymuje się pozwolenie na pracę obowiązujące przez trzy lata. Do pracy można pójść od razu po zakwalifikowaniu do programu. Niestety trudno oczekiwać, by było to banalne.

Z pomocą kandydatom przychodzi startup PassRight, który od dłuższego czasu działa na różnych kontynentach, a od niedawna również w Warszawie. Firma opracowała przyjazny system, który ułatwia aplikowanie o wizę O-1 i pozwala uniknąć częstych błędów popełnianych w procesie aplikacji. Twórcy chwalą się, że stuprocentową skutecznością swoich metod. – Ze wszystkich wniosków aplikacyjnych, które zdecydowaliśmy się przygotować, 124 były zaakceptowane, a dwa kolejne zostały uznane po naniesieniu pewnych zmian – tłumaczy Liran Rosenfeld, CEO PassRight, który opracował napędzane machine learningiem rozwiązanie pozwalające na łatwiejsze ubiegania się o wizę O-1.

Jak to działa?

Aplikację składa się od początku do końca online. Szansa kandydata na otrzymanie wizy oceniana jest już po odpowiedzi na kilka wstępnych pytań, tak więc aplikacje, które nie spełniają podstawowych wymogów, zostają odrzucane już na starcie. Przejście wstępnej weryfikacji umożliwia szczegółowe uzupełnienie aplikacji i załączenie wymaganych dokumentów. Następnie całość podlega analizie zespołu prawnego PassRight. Co ważne, wynagrodzenie pobierane jest tylko w wypadku rzeczywistego otrzymania pracy przez kandydata. Opłata za usługę stanowi procent nowej pensji. Łatwo zatem zrozumieć, że zespołowi zależy na przyjmowaniu samych perspektywicznych kandydatów i zakończeniu procesu ich aplikacji powodzeniem. PassRight deklaruje pełne wsparcie zarówno dla kandydata, jak i firmy, przez cały czas trwania aplikacji. Dodatkowo firma współpracuje z przedsiębiorstwami w zakresie znajdywania kandydatów na konkretne stanowiska, a nawet pozyskiwaniu finansowania.

Napisz coś od siebie!