Jakoś tak to już jest, że większość funduszy venture capital kierowanych jest przez facetów. Niezależnie od ich intencji, trudno oczekiwać, by w pełni rozumieli oni typowo kobiece problemy, bo prawdopodobnie nigdy nie poznają ich z autopsji. Pomijając niebagatelny pożytek społeczny płynący ze wspierania innowacji, bardzo istotnym motywatorem może okazać się fakt, że rozwiązywaniu problemów kobiet mogą towarzyszyć bardzo atrakcyjne dochody.

Cykl prawdę ci powie

A gdyby tak wykorzystać cykl miesięczny kobiety w celu stworzenia doskonałego narzędzia diagnostycznego ostrzegającego przed potencjalnymi problemami zdrowotnymi w zalążku? A co, jeśli dane byłyby na tyle dokładne, by móc uchronić kobiety nawet przed śmiercią? Nextgen Jane, startup z Oakland, chce udowodnić, że to możliwe. Współpracujący z firmą naukowcy opracowali technologię, którą wykorzystują do określenia, czy dana kobieta ma endometriozę – bolesną przypadłość dotyczącą macicy, która dotyka miliony kobiet na całym świecie i może prowadzić do niepłodności. W kwietniu startup zebrał 9 milionów na dalsze badania tzw. inteligentnych tamponów. Jeśli produkt uzyska wszelkie wymagane pozwolenia, to już niedługo może trafić do szerokiego użytku.

Follow the money

Opisywany Nextgen Jane jest jednym z wielu startupów z branży femtech, które za cel postawiły sobie zrozumienie ciała kobiety, a co za tym idzie, pomoc w rozwiązywaniu wielu problemów medycznych, które w przeszłości stanowiły ogromne wyzwania. Z tegorocznych raportów TechCruncha wynika, że firmy takie jak Dadi , Extend Fertility i FertilityIQ znajdują się na rosnącej liście startupów zajmujących się problemami z płodnością, (zamrażanie i przechowywanie plemników i jaj, a także, w przypadku FertilityIQ, zapewnianie badania oparte na danych, aby pomóc klientom w znalezieniu metod leczenia i specjalistów skupionych na zagadnieniach związanych z niepłodnością. Inne femtechowe startupy, takie jak Cora, która produkuje organiczne tampony, oraz Elvie, która rozwija „sprzęt”, taki jak ciche, poręczne laktatory i „inteligentne” ćwiczenia dna miednicy, wspólnie zebrały prawie 50 milionów dolarów w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

The next big thing

Niektóre firmy badające rynek przewidują, że w roku 2025 femtech będzie wart 50 miliardów dolarów. Przy okazji da się zauważyć, że na pierwszym miejscu wśród kobiecych problemów medycznych, z którymi walczą najchętniej dopalane pieniędzmi inwestorów startupy, znajdują się problemy z płodnością. Zdaje się, że inne przypadłości odchodzą na dalszy plan. Jak twierdzi Emily Gilmore z Lexology, znaczna część gron inwestorskich zdominowanych przez mężczyzn wciąż ma problem ze zrozumieniem potencjału produktów zorientowanych na kobiety, a przy okazji nie potrafią rozmawiać o tematach tabu, takich jak miesiączka czy karmienie piersią, bo są tym zawstydzeni. Szkoda, panowie, bo na klasyczne pytanie “Gdzie są pieniądze?” coraz częściej odpowiedzieć można: “W femtechach!”.

Napisz coś od siebie!