Najnowszy nabytek Google to Looker, startup, który zmienił podejście do analityki danych. Dołączenie usługi do Google Cloud wyceniono na 2,6 miliarda dolarów. Połączone siły giganta z Mountain View i startupu kierowanego przez Franka Biena mają pozwolić na stworzenie doskonałej platformy analitycznej dla przedsiębiorstw.

Szał zakupowy

Trudno ocenić, czy Google jest bardziej znane ze swoich pomysłów, czy z pomysłów innych, które zostają wykupione i twórczo rozwijane. Od początku istnienia spółki gigant z Mountain View nie wahał się przed przejmowaniem ciekawych startupów na różnych etapach rozwoju. Część z tych decyzji nie miała większego wpływu na losy firmy-matki, ale niektóre okazały się absolutnie kluczowe dla jej rozwoju, jak np. przejęcie Androida w 2005 roku. Google, który od pewnego czasu sam jest częścią większego podmiotu, nie rezygnuje z modelu w dużej mierze opartego o wykupywanie innych. Tym razem padło na Looker, startup analityczny, który od pewnego czasu jest na ustach wszystkich.

Duże przejęcie

Przejęcie Lookera, który do tej pory zdołał uzbierać ponad 280 milionów dolarów, stała się nie lada sensacją. Transakcja, w wyniku której startup trafia do Google Cloud, opiewa na skromne 2,6 miliarda dolarów i jeśli wszystko pójdzie gładko, to powinna zostać sfinalizowana do końca roku.

To pierwszy tak poważny deal za czasów Thomasa Kuriana, który kieruje Google Cloud od końca zeszłego roku. Szef usługi chmurowej widzi to przejęcie jako okazję do stworzenia doskonałych narzędzi analitycznych dostarczanych do klientów. – To połączenie zapewnia kompleksową platformę analityczną do łączenia, gromadzenia, analizowania i wizualizacji danych w Google Cloud, Azure, AWS, lokalnych bazach danych i aplikacjach ISV – tłumaczył Kurian na spotkaniu zorganizowanym dla mediów.

Frank Bien, CEO Lookera, twierdzi, że firma od początku robiła wszystko, aby jak najbardziej namieszać w branży business intelligence i analityki. Zdaje się, że zastany stan rzeczy w branży nieco go nudził, dlatego zdecydował się na podjęcie konkretnych ruchów. – Chcieliśmy zakłócić ten dość stabilny ekosystem narzędzi do wizualizacji danych i do narzędzi do przygotowywania danych, które firmy zmuszone były budować. – relacjonuje Bien. – Pomyśleliśmy, że to odpowiedni czas na usprawnienie nowej platformy danych, jednego miejsca, w którym naprawdę moglibyśmy odtworzyć nową wizję informacji i sprawić, by stała się dostępna do celów biznesowych – dodaje.

Efekt synergii

Według Biena największy profit wynikający z przejęcia to skala oddziaływania Google Cloud, o której szczerze mówi, że w innym wypadku byłaby nie do osiągnięcia dla jego startupu. Według zapowiedzi Kuriana produkt, który powstanie przy udziale Google’a i ich najnowszego nabytku, ma wspierać różne rodzaje baz danych oraz różne typy deploymentu (multichmurowe, hybrydowe, lokalne). Dobrym prognostykiem na przyszłość jest także udana historia dotychczasowej współpracy między firmami oraz duża baza wspólnych klientów – aż 350 podmiotów. Kurian podkreśla, że Google i Looker łączy podobna kultura robienia biznesu.

Źródło: techcrunch.com

Napisz coś od siebie!