Nie odkryję Ameryki, gdy stwierdzę, że najlepsze biznesy to te, które odpowiadają na realne potrzeby użytkowników. A z całą pewnością potrzebą wielu kierowców w Polsce i na świecie jest znajdowanie wolnych miejsc parkingowych, o które coraz trudniej. Piotr Kowalczyk wielokrotnie przekonywał się o tym na własnej skórze, aż postanowił coś z tym zrobić. Tak powstał winkPark.

Wymienianie się jest fajne

Jak mówi Kowalczyk, winkPark to aplikacja, która pozwala kierowcom na wymienianie się miejscami do parkowania. System opierający się na zaangażowaniu społeczności jest całkiem nieskomplikowany. Kierowca, który zamierza opuścić miejsce parkingowe, zaznacza zajmowane przez siebie miejsce na mapie, wyrażając gotowość do zwolnienia go w określonym czasie, a przebywający w okolicy kierowca poszukujący otrzymuje informację o zwalniającej się miejscówce. Co ciekawe, dodatkowym motywatorem dla udostępniających miejsca może być opcjonalny system opłat. Czyli na przykład ustalamy, że jeśli chętny kierowca pojawi się w ustalonej lokalizacji w ciągu trzech minut, to możemy odstąpić mu miejsce parkingowe za pięć złotych.

Potrzeba matką wynalazku

Kowalczyk wpadł na ten pomysł, gdy sam szukał wolnego skrawka miejsca w zatłoczonym terenie. Zauważył wtedy człowieka, który zarabiał wskazując kierowcom właśnie wolne miejsca parkingowe. Tylko kilka kroków dzieliło go od stworzenia aplikacji dla kierowców, którzy mogliby sobie wzajemnie pomagać. Pomysł realizowany jest od ponad 2,5 roku, a produkcja i promocja póki co pochłonęła ponad dwa miliony złotych środków własnych wspólników. Warszawskie biuro projektu zatrudnia 10 osób, wśród których są specjaliści rozwijający system, infrastrukturę informatyczną oraz zajmujący się marketingiem i komunikacją. Jak dotąd winkPark nie korzystał jeszcze z zewnętrznego finansowania, ale Kowalczyk nie wyklucza zaangażowania inwestorów w sytuacji, gdy startup będzie gotowy do wejścia na rynek globalny.

Społeczność to klucz

W tej chwili winkPark ma ponad 21 tysięcy aktywnych użytkowników, a liczba ta stale rośnie. Z wielu opinii zamieszczanych w sklepach z aplikacjami wynika jednak, że spora część kierowców narzeka na zbyt małą ich zdaniem liczbę użytkowników. Kowalczyk zapewnia jednak, że firma konsekwentnie buduje społeczność kierowców dzięki szeroko zakrojonym działaniom w mediach społecznościowych. Na uwagę zasługuje również świetny kontakt z użytkownikami: praktycznie żaden komunikat publicznie kierowany do obsługi nie pozostaje bez odpowiedzi. Z całą pewnością pozytywnie wpływa to na odbiór marki i pomoże w zbudowaniu bazy lojalnych użytkowników.

Kowalczyk chciałby przekroczyć poziom pół miliona użytkowników do końca 2020. W realizacji tego ambitnego celu ma pomóc integracja aplikacji z miejskimi systemami parkowania. Właśnie trwają prace nad rozbudową systemu o funkcjonalności istotne z punktu widzenia miast oraz rozmowy z przedstawicielami samorządów.

CEO winkParka twierdzi, że da się już zaobserwować kopie jego rozwiązania, ale nie boi się konkurencji, bo uważa swoją technologię za unikatową. Uważa, że aplikacja jest w stanie obsłużyć tysiące operacji wymiany miejsc parkingowych na sekundę w czasie rzeczywistym, co w połączeniu z globalnym działaniem świadczy o gotowości do skalowania usługi. Jak mówi Kowalczyk, najbliższa przyszłość będzie polegać na promowaniu idei wymieniania się miejscami parkingowymi oraz integracja z systemami miejskimi.

Napisz coś od siebie!