Zaledwie przed kilkoma dniami, mianowicie w poniedziałek 9-tego stycznia świat obiegła informacja o bardzo ciekawym przejęciu. Trello, jedno z najpopularniejszych narzędzi do organizacji pracy zostało wykupione przez Atlassian, starszego konkurenta. Na tym można by w sumie zakończyć ten wątek.

Ewentualnie jeśli chcesz poznać więcej startupowej gadki na zasadzie „Atlassian + Trello: changing the way teams work”, czyli jak to chcemy zmieniać świat, to zapraszam pod ten link, ale niewiele z niego wyniesiesz. Tekst pełen patosu o tym, jak to zarządzanie projektami stanie się jeszcze lepsze, choć de facto dla użytkownika Trello zmieni się tyle, co nic. Oczywiście cała setka pracowników pozostanie na swoich stanowiskach. Pięknie.

Można pokusić się również o próbę wyliczenia, na ile jest to opłacalne, przytaczając nieco liczb, to raczej jest najciekawsza strona tego całego deal’u. O tym więcej poniżej.

Jeszcze o historii obydwu bohaterów zamieszania.

Atlassian pochodzi z Australii, gdzie powstał w 2002 roku. Liczy sobie więc 15 lat. Zaczynali jako typowy startup, obecnie dostarczają aplikacje takie jak Jira – czyli śledzenie błędów i zarządzanie projektami, HipChat – to komunikator dla zespołu, konkurent Slacka, czy Confluence – narzędzie do organizacji pracy i dokumentacji w projekcie.

Generalnie są to narzędzia związane z szeroko pojmowanym zarządzaniem projektami od każdej strony. Atlassian między 2010-2014 zebrał w sumie $210 milionów z rynku, a Trello to 18 z kolei akwizycja w historii australijskiej spółki. Mają 60 tysięcy klientów, skupiali się dotychczas na wielkich korpo, współpracując z większością z listy Fortune 500. Zatrudniają również 1800 osób.

Trello jest natomiast dojrzałym startupem (choć w dalszym ciągu znacznie młodszym od Atlassiana), który z zarządzania projektami zrobił przy okazji zabawę, tak bardzo ułatwiając młodym firmom czy niewielkim zespołom współpracę. Powstał w 2011 roku w Nowym Jorku, także liczy sobie całe 5-6 lat. Dostępny również na smartfony i tablety. Z rynku dotychczas zdołał zebrać zaledwie całe $10M (w 2014), co przy tym, jak zdołał się rozwinąć i jaką wycenę wykręcił, jest kwotą symboliczną, wręcz niezauważalną. Zatrudniają przy tym ledwie 100 osób.

Liczby Trello. Przejdźmy do konkretów.

W jaki sposób wyliczyć to, na ile cena $425M za przejęcie Trello jest rzeczywiście opłacalna, a nie zdecydowanie zawyżona? Może jednak okaże się, że to zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę potencjał? Jak wyglądają natomiast możliwości Atlassiana? Być może uda się rozwiać te wątpliwości.

Z Trello korzysta 19 milionów użytkowników miesięcznie (MAU = monthly active users), na co składa się 1.1 miliona aktywnych użytkowników dziennie (DAU = daily active users). Czyli Atlassian zapłacił $22 za 1 użytkownika.

Ich ARR (annual recurring revenue) jest na poziomie $13M (dane wg Fortune z października, przy $10M w maju 2016).

Zajrzyjmy w cennik. Pakiet Business kosztuje $10 miesięcznie za użytkownika ($120 rocznie), ale jest jeszcze tańsza wersja Trello Gold, która pokrywa jej funkcje i kosztuje zaledwie $45 rocznie na użytkownika.

Biorąc pod uwagę, iż pakiet Gold jest 3x tańszy, logiczne jest, że korzysta z niego znacznie więcej osób. Ponadto, Trello nie specjalnie skupia się na klientach stricte biznesowych, dlatego właśnie cenę pakietu Gold weźmiemy do kolejnych obliczeń.

Dzieląc ARR, czyli roczny przychód z subskrypcji ($13M) przez cenę pakietu ($45), wyjdzie ile Trello posiada płatnych użytkowników. Biorąc pod uwagę tańszy pakiet, wychodzi, że z płatnej wersji Trello korzysta 290 tysięcy osób. Jest to mniej więcej 25% aktywnych użytkowników dziennie (DAU).

To bardzo dobry wynik jak na biznes subskrypcyjny działający w modelu „freemium” – czyli taki, gdzie oferujemy podstawową (lecz w tym wypadku i tak rozbudowaną) wersję za free oraz pełną za niewielką opłatą.

Jak wyglądają liczby i możliwości Atlassiana?

Atlassian natomiast, będący na rynku od 15 lat, nie oferuje swoich usług w modelu freemium. Sprzedaje swoje usługi i produkty typowo odpłatnie. Przychody wyglądają co najmniej imponująco. 

Widać imponujący wzrost przychodów, ponad 3-krotny w ciągu zaledwie 3 ostatnich lat. W ciągu zaledwie ostatniego roku udało się im pozyskać 9000 nowych klientów.

Biorąc pod uwagę jednak same możliwości, należy zajrzeć do bilansu Atlassiana i tego jak tam wygląda sprawa jego aktywów i zadłużenia. Nie będziemy przekopywać się przez całe sprawozdania finansowe, bo nie o to w tym chodzi. Postaramy się zatem wyciągnąć kilka najważniejszych liczb i odpowiedzieć na pytanie, czy mają rzeczywiście z czego przelać?

Aktywa. 

Co pierwsze rzuca się w oczy to pozycja „cash & cash equivalents”, która wynosi $266M, a także „short term investments” na poziomie $487M, w sumie wszystkie aktywa krótkoterminowe, czyli gotówka, łatwo zbywalne akcje i każde inne, które można upłynnić na gotówkę w ciągu 12 miesięcy. To niemal $800M.

To, co najbardziej powinno rzucić Ci się w tym momencie w oczy, to gigantyczny wzrost aktywów kwartał do kwartału między 30-września 2015, a 30-grudnia 2015. Skok z $247M do $713M, czyli o niemal pół miliarda w zaledwie jeden kwartał. Skąd taki skok? o tym za moment.

Zadłużenie.

Zobowiązania na poziomie $267M na III kwartał 2016 przy gotówce i innych łatwo zbywalnych aktywach na poziomie $800M.  Nie dziwi zatem fakt, iż inwestycję rzędu $425M w Trello, zamierzają spłacić $360M w gotówce. Skąd jednak ją mają?

Najważniejsza kwestia – Atlassian wszedł na giedłę.

Zadebiutowali w grudniu 2015 roku, będąc 3-cim najwyższym debiutem technologicznym w USA w 2015 roku. Zebrali ponad z rynku ponad $530M, przy debiucie zamknęli się 32% wyżej, a do tego wycenieni zostali przy tym na $5.8 miliarda. To właśnie wejście na giełdę spowodowało wzrost aktywów w bilansie spółki o pół miliarda dolarów kwartał do kwartału na koniec 2015. Te liczby mówią same za siebie.

Jeśli decydowałbyś w Atlassianie za to, co zrobić z takim hajsem, to prawdopodobnie również patrzyłbyś na potencjalnych konkurentów do przejęcia. Trello to zdecydowanie konkurent, ale również narzędzie, które będzie uzupełnieniem dla produktów Atlassiana. W dodatku ciężko byłoby wskazać na rynku w tej branży równie atrakcyjny do przejęcia startup.

Trello + Atlassian, czyli przejęcie wynikające ze strachu.

To są główne produkty Atlassiana. Nie za dużo tego? Trello w zasadzie w pełni odpowiada za pierwsze dwie kolumny, zastępując praktycznie wszystkie sześć. Jest niczym Jira, tylko o wiele bardziej uniwersalna, dla ludzi nietechnicznych, stąd też tak ogromna baza 19 milionów MAU.

Dlatego też Trello było istotnym zagrożeniem na rynku dla Atlassiana. Szczególnie biorąc pod uwagę szybkość rozwoju. W ciągu roku ilość użytkowników przyrosła o 100%. Prawdopodobnie był to ostatni moment na to, aby kupić go po tej cenie.

Co więcej, Atlassian nie dość, że skupiony wyłącznie na zespołach technologicznych, nie posiadał jak dotąd żadnego darmowego narzędzia, tym bardziej Trello wydaje się idealnym kandydatem do przejęcia.

Podsumowanie

Logika, która stoi za przejęciem za cenę $425M jest jak najbardziej uzasadniona. To skalowalny biznes w modelu subskrypcyjnym z 20 milionami użytkowników, w tym 300 tysięcy płatnych oraz darmowe narzędzie, które rośnie jak na drożdżach.

Kwota sama w sobie wydaje się być zawrotna, jednak dla Atlassiana wcale taka nie jest. Sami świetnie sobie radzą, zwiększając trzykrotnie przychody w ciągu ostatnich 3 lat oraz zbierając ponad $500M z debiutu giełdowego (za 10% swojej wartości) zaledwie przed rokiem.

De facto 3/4 z kwoty zebranej podczas IPO poszło na zakup Trello.

Atlassian jest obecnie w miejscu, w którym bardzo mocno potrzebuje zwiększenia bazy klientów, co zapewni im właśnie Trello. Do tego dochodzi cross-selling zarówno klientów Trello do Atlassiana jak i w drugą stronę. Czyli kolejne integracje i powiązania między produktami, które jeszcze dodatkowo poprawią przychody.

Choć z tej samej branży – to kompletne przeciwieństwa, posiadające wielki potencjał do synergii. Inwestycja, której Atlassian nie potrzebuje w tym momencie jak wody na pustyni, jednak to konkurent, który mógłby stanowić w przyszłości zagrożenie dla kilku jego produktów. Biorąc pod uwagę szybkość wzrostu Trello – wizja osiągnięcia 100 milionów użytkowników w ciągu 5-ciu lat wydaje się realna.

Konfrontując to jeszcze z możliwościami finansowymi po debiucie giełdowym, bez którego tak wielka inwestycja z pewnością nie byłaby możliwa (analogicznie jak większość inwestycji Facebooka), pozostaje w końcu odpowiedzieć na najważniejsze pytania:

1. Czy cena $425M jest niska? Nie jest.

2. Czy odpowiada obecnej realnej wartości Trello? Nie odpowiada.

3. Czy jest atrakcyjna dla Atlassiana? Jak najbardziej.

Bo jest to zwyczajnie najlepsza z inwestycji, jakiej mogli dokonać w tym miejscu, w którym się znajdują. W tym wszystkim bowiem liczy się odpowiedź wyłącznie na to trzecie pytanie. Tak samo, jak było to w przypadku Instagrama, WhatsApp’a, czy wielu innych.

 

PS. Głębszą analizę Atlassiana możesz wykonać, posiłkując się o dane finansowe i następujące źródła:

https://investors.atlassian.com/financials-and-filings/financial-statements/default.aspx
https://www.quora.com/Is-425-million-a-fair-price-for-Trello
http://fortune.com/2016/10/31/trello-project-management/
https://techcrunch.com/2017/01/09/atlassian-acquires-trello/

Napisz coś od siebie!