Zdecydowana większość internetowych platform handlowych wykorzystuje standardowy model zakupowy. To  znaczy, że produkty są wyświetlone publicznie, a Ty możesz swobodnie je przeglądać i porównywać między sobą. Standardowy, oczywisty schemat. Wszystko jasne jak na dłoni.

Krok dalej poszły porównywarki cenowe, które po wpisaniu danego produktu, na przykład pewnego modelu monitora LCD, pokazują Ci w gdzie jest on dostępny i po jakiej cenie. Wybierasz najtańszy sklep, który ma dobre opinie, ustalasz warunki dostawy, płacisz. To w sumie tyle.

Wygodne rozwiązanie, znak czasów. Nie dość, że kupujesz przez Internet, to ten sam Internet podpowiada Ci, gdzie kupić najtaniej. Klik-klik, wszystko gotowe. Czym można zrobić to jeszcze lepiej? Z pewnością. Jeden interesujący brytyjski startup znalazł dla siebie miejsce w tej branży, tworząc zupełnie inną alternatywę. Platformę handlową, która robi to niekoniecznie lepiej, ale już zupełnie inaczej.

Flubit 1Flubit robi to wszystko odwrotnie

Już po samym wejściu na www.flubit.com zaczyna się ciekawie – czegokolwiek nie zamierzam kupić, mam wręcz żądać niższej ceny. Flubit obiecuje, że jest w stanie znaleźć tańszą cenę każdego produktu, który jest na brytyjskim Amazonie i robi wszystko, aby tej obietnicy dotrzymać.

Jedyne co mi pozostało, to znalezienie danego modelu ekranu LCD, którego szukam i wklejenie jego adresu URL na stronę. „średnio 15% taniej na za ten sam produkt” – brzmi całkiem zachęcająco. Jednak po chwili zastanowienia stwierdzam, co za filozofia? Wchodzę sobie na Ceneo i po prostu wpisuję to, czego szukam. Spróbowałem, aby przekonać się, jak to działa, a to wprawiło mnie już w niemałą konsternację.

Oto, co Flubit robi kompletnie na opak:

Flubit znalazł dla mnie produkt o 15% tańszy od tego na Amazonie. Niby nic wielkiego, jednakże on nie zasypał mnie 25 tymi samymi produktami, nie zrzucił listy towarów, które de facto poza samym filtrowaniem od najniższej ceny, muszę sam porównać (np. czytając opinie klientów).

Flubit poinformował mnie (dokładnie, nawet mi go nie pokazał, tylko mnie poinformował), że ma jeden produkt, dosłownie JEDEN, który spełnia moje wymagania i jest 15% tańszy, biorąc tym samym na siebie wszystkie problemy z wiarygodnością sprzedawców.

Skoro sami wybierają najlepszy produkt, czyli robią coś za mnie, co można uznać za pewne ułatwienie. Nie jest to jednak ostatnie zaskoczenie, gdyż ten jeden produkt będzie dla mnie do wzięcia za jedyne … 4 godziny. Pomyślałem, że to chyba jakiś żart? Jednak nie.

Dlaczego tak działa i dlaczego TO działa?

Flubit zwyczajnie chce, abym czekał. Co więcej, dzięki takiemu systemowi chwalą się, że osiągnęli 30% poziom konwersji. Z jednej strony mówią, „już to mamy”, a z drugiej, „daj nam jeszcze chwilę”, sprawiając wrażenie, jakby ktoś tam po drugiej stronie rzeczywiście szukał dla mnie tego produktu. Wygląda na to, jakby ktoś serio starał się zrobić mi dobrze.

Jest tu pewien haczyk – dopiero po tych czterech godzinach będę mógł ostatecznie zapłacić, ale o tym za moment. Całe zamówienie i dostawa przechodzi już przez zewnętrzny sklep (dzięki czemu znika koszt prowizji, a cena jest niższa), Amazon nie ma już nic do tego.

Gigantyczna baza sklepów i sprzedawców

Flubit nieustannie zaprasza zewnętrzne sklepy do zintegrowania swoich produktów i stanów magazynowych z ich ekosystemem, poprzez wiele prostych wtyczek oraz API, dzięki czemu rozrasta się w bardzo dynamicznie. Oczywiście oferuje swoim sprzedawcom również rozbudowany panel administracyjny.

Nigdzie się tym nie chwali, lecz tych kilka godzin na „przygotowanie zamówienia” wykorzystuje z pewnością również do wysłania ofert do wszystkich swoich sprzedawców posiadających dany towar, zwyczajnie czekając, kto będzie skłonny sprzedać go po jeszcze niższej cenie.

Moja hipoteza jest następująca:  Flubit działa jak Ceneo, a następnie wystawia oferty kupna do sprzedawców na wewnętrznej licytacji, aby jeszcze bardziej zbić cenę, różnicę biorąc dla siebie.

Tzn.: wklejam link do laptopa za $1000, Flubit najtańszy ma po $900, więc informuje mnie, że ma dla mnie produkt z 10% przeceną i „już go przygotowuje” każąc mi czekać. Daje wspomniane wcześniej 4 godziny, aby jak najwięcej ugrać już dla siebie. Wysyła ofertę o kupnie za $900 do każdego w swoim systemie, kto ma go na stanie i czeka, czy ktoś da mniej. Jeśli się uda, ucina dodatkowe $50. Ja i tak płacę $900 natomiast sklep sprzedaje go za $850. Różnicę bierze Flubit. Nie znalazłem nigdzie informacji o tym, że tak to działa, jednak jest to w sumie najbardziej logiczne rozwiązanie, dlaczego każą czekać mi te idiotyczne 4 godziny.

Pewien niezręczny problem

Oczywiście, Flubit wspomniane 4 godziny daje sobie również na to, aby znaleźć dostawcę, który jest w stanie w ogóle sprzedać mu produkt po 10-20% taniej od tego, którego szukam, przecież obiecali. Może jednak zaistnieć sytuacja, w której to po tych 4 godzin obiecany produkt nie będzie już na stanie. Zazwyczaj to, co tanie, długo na półce nie poleży.

Co wtedy?

Flubit bierze to w 100% na siebie. Ludzie z działu obsługi klienta ręcznie szukają, dzwoniąc do dostawców, targując się, o to, aby jednak dany produkt zakupić taniej (a przynajmniej Flubit twierdzi, że tak robią). Jeśli i to zawiedzie, to dzwoni osobiście do klienta, przeprasza, tłumaczy, że jednak się nie udało, rozczarowanego klienta obdarowując bonusami w postaci promocji na kolejne zakupy.

Kto tam kupuje i jak popularny jest Flubit?

Użytkownicy serwisu z pewnością większą wagę przykładają do samej ceny, niż szybkości zakupu. Usługa obecna jest obecnie wyłącznie dla brytyjskiej wersji serwisu Amazon.

Rok po rozpoczęciu swojej działalności notowali regularnie 300 tysięcy odwiedzin miesięcznie, chwali się również, że pomógł dotychczas 150 tysiącom klientów obniżyć ceny różnych produktów, a te liczby robią wrażenie.  Sam startup powstał w 2014 roku w Wielkiej Brytanii.

Flubit lepszy od porównywarek..?

Moim zdaniem jest po prostu alternatywny, a samodzielnie jesteśmy w stanie znaleźć dosyć łatwo promocje na tym samym poziomie. Jednakże dla wielu ludzi nieobeznanych z takimi narzędziami jak brytyjskie odpowiedniki Ceneo, Flubit będzie z pewnością wygodną i sprytną alternatywą do szukania ciekawych okazji.

Co więcej, pozwala on sprzedawać sklepom po niższej cenie niż na Amazonie –zwyczajnie omijając wszystkie jego prowizje, co wydaje się być dla nich bardzo opłacalne.

Flubit 2
Przez Flubit ten sam produkt kupisz za 90 funtów, co na Amazonie za 100.

Jak to się wszystko skończy?

Flubit to pasożyt, który zwyczajnie żeruje na Amazonie – przenosząc jego klientów do zewnętrznych sklepów. Jak to z każdym pasożytem w biznesie bywa, prędzej czy później żywiciel będzie próbował się go pozbyć.

Póki co nic sobie z tym nie robi, jednak potencjał rozwiązania pozwala przyjąć za prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że startup ten podzieli los wielu innych „rewolucyjnych” i Amazon w końcu zwyczajnie go wykupi lub koniec końców – zamknie.

Napisz coś od siebie!